Weekend.
Jedno słowo, a cieszy każdego. Kilka dni temu spadł pierwszy
śnieg. Szłam alejką pełną sklepów odzieżowych, obuwniczych i
jubilerskich. Ostatnio zaniedbałam zakupy. Postanowiłam się trochę
odprężyć, zrobić sobie wolne od wszystkiego. Na ramieniu miałam
przewieszoną torbę, w jednej ręce trzymałam dwie wypchane torby,
a w drugiej trzymałam kawę ze Starbucks'a. Budynki przystrojone
były w liczne światełka, różne ozdoby przedstawiające renifery
i Świętego Mikołaja, a na lampach ulicznych wisiały ozdoby w
kształtach płatków śniegu. Zostały trzy tygodnie do Świąt
Bożego Narodzenia. Przystanęłam przy jednym ze sklepów i zaczęłam
przyglądać się wystawie. Zauroczył mnie szalik na jednym z
manekinów. Weszłam do środka, a na powitanie zadźwięczał
dzwonek nade mną. W środku było ciepło. Podeszłam do manekina i
chwyciłam materiał w swoje palce. Bawełna. Zdjęłam szal z
plastikowej szyi, podeszłam do lustra i założylam go na swoją.
Uroczo prezentował się z zarumionymi policzkami i jasnoczerwoną
pomatką. Nie musiałam się długo zastanawiać. Ułożyłam go i
podeszłam do kasy. Zabrzmiał kolejny dźwięk dzwonka.
-
Życzy sobie pani torebkę? - Powiedziała sprzedawczyni. Młoda
kobieta o bujnych, kruczoczarnych lokach do ramion. Miała mocny
makijaż: oczy ozdabiał niebieski cień do powiek, czarny eyeliner,
usta miała pomalowane na wiśniowo, a paznokcie pomalowane na
czerwono, lekko poobgryzane. Wyglądała trochę śmiesznie. Wyglądała jakby marzyła, żeby stąd wyjść.
-
Nie, dziękuję. Jeszcze zmieszczę. - Pomachałam lekko torbami.
Odwróciłam się na pięcie i zderzyłam się z męską klatką
piersiową.
-
Przepraszam... - Wymamrotałam. Osoba przede mną ani drgnęła,
tylko wykonała swobodną pozę.
-
Znowu na siebie wpadamy – Uniosłam głowę wyżej i zobaczyłam
Adama. Patrzył się na mnie ze swoim drwiącym uśmieszkiem. - Przy
okazji, jak już tak na siebie wpadliśmy, to pomożesz mi z czymś.
-Wyminął mnie i podszedł do działu z rękawiczkami. - Zastanawiam
się co kupić Oli na gwiazdkę. Wiesz, nigdy wcześniej nie miała
przyjaciółki, to znaczy, miała mnie i Beniamina, ale to inna
sprawa. Co roku coś jej kupuję, ale zawsze mam ten sam problem. Nie
wiem, co się podoba dziewczyną, a teraz ty jako jej przyjaciółka,
możesz mi doradzić. - Uniósł jedną z par rękawiczek, obejżał
z każdej strony i pokazał w moją stronę. - To się nada?
-
Obrzydlistwo, jesteś ślepy? To okropny kolor, w ogóle nie pasuje
do jej oczu. Ani stylu. - Adam przyjżał się uważniej rękawiczkom,
zrobił zdziwioną minę i odłożył je na miejsce.
-
No dobra, no to co się nada?
-
Tak właściwie, to nie za wcześnie na robienie zakupów
gwiazdkowych?
-
Zostały trzy tygodnie, a ja nie zamierzam niczego robić na ostatnią
chwilę. Muszę kupić coś dla rodziców, Elizy, kilku innych osób
z rodziny, no i Oli. Sama wiesz jak to jest.
"Nie,
nie wiem" – pomyślałam. Nigdy nie kupowałam nic dla swojej
mamy, jedynie dla swoich przyjaciółek, a teraz nie mam nawet ich.
Eliza to młodsza siostra Adama. Ma dziesięć lat i jest bystra.
-
A ty co masz dla Oli? Na pewno coś w tej torbie jest dla niej,
prawda?
-
Oczywiście. Za kogo ty mnie masz? - Uśmiechnął się drapieżnie.
-
No to pokaż.
-
Dowiesz się, jak ją w tym zobaczysz. Nie zamierzam nikomu zdradzać,
co jej kupiłam.
Zrobił
zrezygnowaną minę.
-
Okay... - Zaczął dalej oglądać różne dodatki w sklepie.
Oczywiście kłamałam, nic dla niej nie miałam. Kiedy zobaczyłam,
jak podnosi z półki czerwono-zieloną czapkę w kropki z granatowym
pomponem, omal nie krzyknęłam.
-
Dobra zostaw to mnie – Wpakowałam mu swoje torby w jego ręce i
wyrwałam mu ją, po czym odłożyłam na miejsce. Jak w ogóle można
coś takiego sprzedawać?
-
Tu nic się dla niej nie znajdzie. - Westchnęłam. - Chodź.
Wyprowadziłam
nas ze sklepu i skręciliśmy w prawo. Od razu wiedziałam gdzie
pójdziemy.
-
H&M? Jesteś pewna?
-
Tak, a dlaczego nie?
-
No bo wiesz, ona się ubiera... Inaczej niż ty, czy Amber.
-
Nic jej się nie stanie, jak dla odmiany założy coś ładnego.
Drzwi
się otworzyły i weszliśmy do środka. Wyobraziłam sobie Olę w
jakimś delikatnym kolorze, z lekkim wzorem. Moje ciuchy by na nią
kompletnie nie pasowały. Zauważyłam róznice pomiędzy nami: ona
lest delikatna, ja wybuchowa, ona czyta książki, a ja słucham
rockowej muzyki, ona nie zważa na ubiór i wygląd, a ja na swój
poświęcam wiele czasu.
-
Bingo – Przede mną na wieszaku wisiała biała sukienka z masą koronki, a do niej cienki, brązowy pasek.
Była dosyć droga, ale miałam wystarczająco pieniędzy. Nie jestem
tak bogata jak Amber, ale moja mama zarabia dobrze, a tata przysyła
nam pieniądze. Z tego co wiem, pracuje na wysokim stanowisku w
jakiejś firmie.
-
Nic dla niej nie masz, prawda? - Wzdrygnęłam się. Adam stał za
mną. O dziwo nie wyglądał na rozbawionego.
-
Ja po prostu... Zazwyczaj kupowałam coś dla dziewczyn. To dla mnie
nowość kupować coś, co nie jest dla nich. - Adam wpatrywał się
w sukienkę, jakby próbował ją dopasować do Oli.
-
Masz rację, pasuje. Kup ją.
-
A ty?
-
Mam jeszcze trochę czasu, znajdę coś. - Oddalił się i zaczął
oglądać sweterki obok. Zbliżyłam się i chwyciłam po wieszak z
jasnokremowym swetrem oversize. Uniosłam go i zrobiłam triumfującą
minę.
-
Ten jest idealny. - Podałam mu wieszak, a ten zrobił badawczą
minę.
-
Ok. No to idziemy do kasy.
Gdy
zapłaciliśmy za zakupy, podałam Adamowi obie torby. Wyszliśmy
zbudynku na ścieżkę, po drodze wyrzuciłam opróżniony kubek po
kawie.
-
Chciałam jeszcze wejść do jednego sklepu.
Pomogłam
mu i otworzyłam nam obu drzwi. Weszłam w głąb budynku i
przemieszczałam wzrokiem po bieliźnie.
-Ej,
popatrz!
Pisnęłam
kiedy zobaczyłam co robi Adam. Właśnie przymierzał jeden z
czerwonych, koronkowych staników.
-
Adam zdejmij to! Ludzie się na nas gapią!
-
Co? Nie mój rozmiar? - Zaczął przeglądać się w lustrze obok –
A może koronka to nie moja rzecz? Albo to może nie ten kolor?
Wyrwałam
mu z rąk stanik i odłożyłam go na miejsce. Po chwili dodałam
ciszej:
-
Obawiam się, że stringi do kompletu mogłyby ci nie pasować.
-
Twierdzisz, że mam za duży tyłek? - Odwrócił się do mnie tyłem.
- No popatrz, czy naprawdę jest taki wielki?
-
Adam, przestań! - Powoli nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
-
Chyba, że masz na myśli, że mój przedni sprzęt by się nie
zmieścił.
-
Adam! - Sprzedawczyni obserwowała nas czujnym wzrokiem.
-
Widzisz? Jak chcesz, to umiesz być zabawna. - Śmiejąc się
wyszliśmy ze sklepu. Zrezygnowałam z zakupu bielizny. Kiedy szłam
w stronę swojego domu, Adam ciągle szedł ze mną. Najwyraźniej
nie chciał, żebym nosiła sama tyle zakupów i miał zamiar mnie
odprowadzić do domu. Uśmiechnęłam się na tę myśl. A potem
spoważniałam.
-
Więc... Od jak dawna ty i Ola jesteście razem?
Adam
zatrzymał się nagle i popatrzył na mnie.
-
Dlaczego myślisz, że jesteśmy? - Zabrakło mi na chwilę słów.
-
Na to wyglądało. Nazywasz ją Olką-babolką, jest dla ciebie taka
ważna, wiele o sobie wiecie.
-
Przyjaźnimy się od dzieciństwa, to wszystko. - Poczułam dziwną
ulgę. Kiedy doszliśmy do domu, Adam oddał mi moje torby i zabrał
swoją jedną.
-
Czyli już nie będziesz dla mnie oschły? - Zrobił ponurą minę.
-
Ciągle ci nie ufam. Dzisiaj było zabawnie, ale nie mogę tak po
prostu ci zaufać. - To zabolało. Zamrugałam kilkakrotnie.
-
Dlaczego?
-
Dlaczego? - Zapytał drwiąco. - Dziewczyno, dręczyłaś moją
przyjaciółkę! Jak innych również.
-
W takim razie co z ciebie za przyjaciel, skoro nigdy wcześniej nie
widziałam, żebyś z nią rozmawiał w szkole, albo jej bonił?
Popatrzył
na mnie morderczym wzrokiem.
-
Nic nie wiesz o przyjaźni - Odwrócił się na pięcie i odszedł.
Czyli to nie tylko ja jestem tu fanką wielkich wyjść.
☺
Tak
jak każdy weekend, ten bez wyjątku został spędzony z Red i
Weroniką. Najpierw poszłyśmy na kawę do La Crema Cafe, potem
poszłyśmy do kina na jakiś film, głównie dla atrakcji, którą
jest rzucanie w ludzi popcornem. Zniszczyłyśmy jednej parze randkę,
a kiedy chłopak wezwał ochronę, dostałyśmy tylko ostrzeżenie.
Potem i tak kontynuowałyśmy swoją zabawę, a ochroniarz na to nie
reagował. W końcu zakochani wyszli z kina i poprosili o zwrot
pieniędzy za bilety. Reakcja ochroniarza była oczywista, bo to nie
pierwsza tego typu sytuacja. Przyczyną tego jest Red. Zawsze dostaje
to, czego chce, nigdy nie przegrywa. Mężczyzna był młody, miał
może około 23 lat. Kiedy znudziło nam się, wyszłyśmy. Przez
cały czas kiedy tam byłyśmy, pracownik nie mógł oderwać wzroku
od Red. Kiedy wychodziłyśmy, dał jej kartkę z numerem telefonu, a
ona ją przedarła na pół i mu ją oddała. Następnie poszłyśmy
posiedzieć trochę w parku, zrobiłyśmy sobie małą sesję
zdjęciową, aż w końcu poszłyśmy na zakupy.
-
Obróć się – rozkazała. Posłusznie okręciłam się powoli
wokół własnej osi. - Nie, ale spróbuj to – Podała mi drugą
kurtkę. Tamtą zdjęłam i zamieniłam na bordową parkę.
Potrzebowałam pilnie nowej kurtki na zimę, więc był to mój
główny cel dzisiejszych zakupów. - Odrazu lepiej. Kupuj.
Przejżałam
się sobie w lustrze. Brakowało mi Natalii. Teraz nie rozmawiamy o
niej zbyt często. Jest inaczej. Bez niej jest pusto. Nagle w lustrze
za sobą zobaczyłam postać. Wysoki szatyn, pomimo zbliżającej się
zimy, na jego skórze pozostała lekka opalenizna. Patrzył się na
mnie. Odwróciłam się i spojrzałam teraz nie na jego odbicie, ale
na niego. Uniósł wysoko rękę i pokiwał mi, a potem odwrócił
się i poszedł.
-
Co ten rozsiewacz HIF'u tutaj robi? - Amber zmierzyła oddalającego
się już Kamila. - I dlaczego ci kiwał?
Wzdrygnęłam
ramionami.
-
Odkąd wpadł na mnie w La Crema Cafe ciągle go gdzieś widzę.
-
Na twoim miejscu bym na niego uważała. - Dodała Weronika, która
właśnie wróciła z torbą z zakupioną bluzą z napisem "Wild
hearts can't be broken". Schowałam ręce do kieszeni kurtki.
-
Wtedy coś powiedział... - Red popatrzyła na mnie z ciekawością –
Że coś w sobie mam...
Amber
przewróciła oczami i stanęła przede mną.
-
Wiktoria, nie bądź głupia. Pewnie ten świr chce cie po prostu
zaliczyć i tyle. - Chwyciła mnie za ramię i popatrzyła mi w oczy
– Posłuchaj, jesteś urocza, piękna i masz świetny styl –
Nachyliła się w moją stronę i powiedziała ciszej – Ale
myślenie zostaw mnie - po czym popchnęła mnie w stronę kasy.
☺
Biegłem
przez las, nie zatrzymywałem się. W mojej prawej dłoni ściskałem
miecz ociekający krwią. Miałem tylko jeden cel. Przebiegłem przez
Gobliński Most i już docierałem do celu, kiedy trafiła mnie
strzała. Upadłem na prawy bok. Nade mną pojawiła się ona.
Trzymała w dłoni jeden z najrzadszych elfickich mieczy. Nie
próbowałem się bronić, bo i tak nie miałem szans na wygraną.
Zanurzyła miecz w moim ciele. Zabiła mnie.
-
Nienawidzę cię – oznajmiłem, rzucając konsolę.
-
Tak to już bywa, Ben. Jedni są ci gorsi, drudzy ci lepsi. Zazwyczaj
ci drudzy wygrywają.
-
Ale byłem tak blisko! Skąd wytrzasnęłaś ten łuk!? Zniszczyłem
ci całą broń, oprócz niezniszczalnego Miecza Elfów!
-
Zdradzę ci swój sekret... - Zbliżyła się do mnie i przyłożyła
usta do mojego ucha – ...Chciałbyś.
-
Pff... - Zrezygnowany, położyłem się na podłodze. Nie zdziwiłem
się, kiedy Ola zrobiła to samo.
-
Nie martw się – Poklepała mnie po klatce piersiowej – kiedyś
się pozbierasz.
Westchnąłem
ciężko i wpatrywałem się w sufit. Odkąd Ola przyjaźni się z
Natalią jest inaczej, a jednak nic się nie zmieniło. Trudno jest
to opisać. Sięgnąłem ręką do miski z serowym popcornem. Jak
każdy człowiek, uwielbiam weekend. Brak obowiązków, granie z Olą,
oglądanie filmów. Spojrzałem na nią. Wystarczy chwila nieuwagi, a
ona już wraca do swojego nałogu ciągłego rozplątywania i na nowo
zaplatania warkocza, pomimo, że jest w idealnym stanie.
-
Na co się tak gapisz? - Popatrzyła na mnie rozbawionym wzrokiem.
-
Na nic. Gramy? Tym razem skopię ci tyłek.
-
A nie pooglądamy najpierw Supernatural? Potem jeszcze pogramy i może
dam ci trochę szansy na wygraną...
-
Dobra, najpierw Supernatural, ale potem skopię ci tyłek bez twojej
pomocy.
~ Tym razem dodaję trochę szybciej dodaję ;3 Tylko 2 komentarze pod ostatnim rozdziałem? Wiem, że stać was na więcej ;) <3 Dajcie znać czy wam się podobało. Dzisiejszy rozdział trochę na luzie, no bo z końcu u nich jest weekend :D Shopping ♥ ! Jeszcze tylko jutro i piątek i nas też to czeka ;3 A co wy będziecie robić w weekend? Ja już może zancznę pisać nowy rozdział, pooglądam trochę seriali i obowiązkowo poczytam książkę. Ostatnia część Darów Anioła a ja połowę chyba przeczytałam w miesiąc. W życiu tak długo książki nie czytałam! Ale to wszystko przez naukę :/ Dajcie znać co myślicie o rozdziale! No i czy podoba wam się nowy, zimowy wygląd bloga :D ^^ Do zobaczenia, papa :*~
♥♥♥



Ode mnie wszystko już wiesz, więc ogòlnie po prostu czekam na next ♥
OdpowiedzUsuń