Music

środa, 18 listopada 2015

#12

     Weekend. Jedno słowo, a cieszy każdego. Kilka dni temu spadł pierwszy śnieg. Szłam alejką pełną sklepów odzieżowych, obuwniczych i jubilerskich. Ostatnio zaniedbałam zakupy. Postanowiłam się trochę odprężyć, zrobić sobie wolne od wszystkiego. Na ramieniu miałam przewieszoną torbę, w jednej ręce trzymałam dwie wypchane torby, a w drugiej trzymałam kawę ze Starbucks'a. Budynki przystrojone były w liczne światełka, różne ozdoby przedstawiające renifery i Świętego Mikołaja, a na lampach ulicznych wisiały ozdoby w kształtach płatków śniegu. Zostały trzy tygodnie do Świąt Bożego Narodzenia. Przystanęłam przy jednym ze sklepów i zaczęłam przyglądać się wystawie. Zauroczył mnie szalik na jednym z manekinów. Weszłam do środka, a na powitanie zadźwięczał dzwonek nade mną. W środku było ciepło. Podeszłam do manekina i chwyciłam materiał w swoje palce. Bawełna. Zdjęłam szal z plastikowej szyi, podeszłam do lustra i założylam go na swoją. Uroczo prezentował się z zarumionymi policzkami i jasnoczerwoną pomatką. Nie musiałam się długo zastanawiać. Ułożyłam go i podeszłam do kasy. Zabrzmiał kolejny dźwięk dzwonka.
- Życzy sobie pani torebkę? - Powiedziała sprzedawczyni. Młoda kobieta o bujnych, kruczoczarnych lokach do ramion. Miała mocny makijaż: oczy ozdabiał niebieski cień do powiek, czarny eyeliner, usta miała pomalowane na wiśniowo, a paznokcie pomalowane na czerwono, lekko poobgryzane. Wyglądała trochę śmiesznie. Wyglądała jakby marzyła, żeby stąd wyjść.
- Nie, dziękuję. Jeszcze zmieszczę. - Pomachałam lekko torbami. Odwróciłam się na pięcie i zderzyłam się z męską klatką piersiową.
- Przepraszam... - Wymamrotałam. Osoba przede mną ani drgnęła, tylko wykonała swobodną pozę.
- Znowu na siebie wpadamy – Uniosłam głowę wyżej i zobaczyłam Adama. Patrzył się na mnie ze swoim drwiącym uśmieszkiem. - Przy okazji, jak już tak na siebie wpadliśmy, to pomożesz mi z czymś. -Wyminął mnie i podszedł do działu z rękawiczkami. - Zastanawiam się co kupić Oli na gwiazdkę. Wiesz, nigdy wcześniej nie miała przyjaciółki, to znaczy, miała mnie i Beniamina, ale to inna sprawa. Co roku coś jej kupuję, ale zawsze mam ten sam problem. Nie wiem, co się podoba dziewczyną, a teraz ty jako jej przyjaciółka, możesz mi doradzić. - Uniósł jedną z par rękawiczek, obejżał z każdej strony i pokazał w moją stronę. - To się nada?
- Obrzydlistwo, jesteś ślepy? To okropny kolor, w ogóle nie pasuje do jej oczu. Ani stylu. - Adam przyjżał się uważniej rękawiczkom, zrobił zdziwioną minę i odłożył je na miejsce.
- No dobra, no to co się nada?
- Tak właściwie, to nie za wcześnie na robienie zakupów gwiazdkowych?
- Zostały trzy tygodnie, a ja nie zamierzam niczego robić na ostatnią chwilę. Muszę kupić coś dla rodziców, Elizy, kilku innych osób z rodziny, no i Oli. Sama wiesz jak to jest.
"Nie, nie wiem" – pomyślałam. Nigdy nie kupowałam nic dla swojej mamy, jedynie dla swoich przyjaciółek, a teraz nie mam nawet ich. Eliza to młodsza siostra Adama. Ma dziesięć lat i jest bystra.
- A ty co masz dla Oli? Na pewno coś w tej torbie jest dla niej, prawda?
- Oczywiście. Za kogo ty mnie masz? - Uśmiechnął się drapieżnie.
- No to pokaż.
- Dowiesz się, jak ją w tym zobaczysz. Nie zamierzam nikomu zdradzać, co jej kupiłam.
Zrobił zrezygnowaną minę.
- Okay... - Zaczął dalej oglądać różne dodatki w sklepie. Oczywiście kłamałam, nic dla niej nie miałam. Kiedy zobaczyłam, jak podnosi z półki czerwono-zieloną czapkę w kropki z granatowym pomponem, omal nie krzyknęłam.
- Dobra zostaw to mnie – Wpakowałam mu swoje torby w jego ręce i wyrwałam mu ją, po czym odłożyłam na miejsce. Jak w ogóle można coś takiego sprzedawać?
- Tu nic się dla niej nie znajdzie. - Westchnęłam. - Chodź.
Wyprowadziłam nas ze sklepu i skręciliśmy w prawo. Od razu wiedziałam gdzie pójdziemy.
- H&M? Jesteś pewna?
- Tak, a dlaczego nie?
- No bo wiesz, ona się ubiera... Inaczej niż ty, czy Amber.
- Nic jej się nie stanie, jak dla odmiany założy coś ładnego.
Drzwi się otworzyły i weszliśmy do środka. Wyobraziłam sobie Olę w jakimś delikatnym kolorze, z lekkim wzorem. Moje ciuchy by na nią kompletnie nie pasowały. Zauważyłam róznice pomiędzy nami: ona lest delikatna, ja wybuchowa, ona czyta książki, a ja słucham rockowej muzyki, ona nie zważa na ubiór i wygląd, a ja na swój poświęcam wiele czasu.
- Bingo – Przede mną na wieszaku wisiała biała sukienka z masą koronki, a do niej cienki, brązowy pasek. Była dosyć droga, ale miałam wystarczająco pieniędzy. Nie jestem tak bogata jak Amber, ale moja mama zarabia dobrze, a tata przysyła nam pieniądze. Z tego co wiem, pracuje na wysokim stanowisku w jakiejś firmie.
- Nic dla niej nie masz, prawda? - Wzdrygnęłam się. Adam stał za mną. O dziwo nie wyglądał na rozbawionego.
- Ja po prostu... Zazwyczaj kupowałam coś dla dziewczyn. To dla mnie nowość kupować coś, co nie jest dla nich. - Adam wpatrywał się w sukienkę, jakby próbował ją dopasować do Oli.
- Masz rację, pasuje. Kup ją.
- A ty?
- Mam jeszcze trochę czasu, znajdę coś. - Oddalił się i zaczął oglądać sweterki obok. Zbliżyłam się i chwyciłam po wieszak z jasnokremowym swetrem oversize. Uniosłam go i zrobiłam triumfującą minę.
- Ten jest idealny. - Podałam mu wieszak, a ten zrobił badawczą minę.
- Ok. No to idziemy do kasy.
Gdy zapłaciliśmy za zakupy, podałam Adamowi obie torby. Wyszliśmy zbudynku na ścieżkę, po drodze wyrzuciłam opróżniony kubek po kawie.
- Chciałam jeszcze wejść do jednego sklepu.
Pomogłam mu i otworzyłam nam obu drzwi. Weszłam w głąb budynku i przemieszczałam wzrokiem po bieliźnie.
-Ej, popatrz!
Pisnęłam kiedy zobaczyłam co robi Adam. Właśnie przymierzał jeden z czerwonych, koronkowych staników.
- Adam zdejmij to! Ludzie się na nas gapią!
- Co? Nie mój rozmiar? - Zaczął przeglądać się w lustrze obok – A może koronka to nie moja rzecz? Albo to może nie ten kolor?
Wyrwałam mu z rąk stanik i odłożyłam go na miejsce. Po chwili dodałam ciszej:
- Obawiam się, że stringi do kompletu mogłyby ci nie pasować.
- Twierdzisz, że mam za duży tyłek? - Odwrócił się do mnie tyłem. - No popatrz, czy naprawdę jest taki wielki?
- Adam, przestań! - Powoli nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
- Chyba, że masz na myśli, że mój przedni sprzęt by się nie zmieścił.
- Adam! - Sprzedawczyni obserwowała nas czujnym wzrokiem.
- Widzisz? Jak chcesz, to umiesz być zabawna. - Śmiejąc się wyszliśmy ze sklepu. Zrezygnowałam z zakupu bielizny. Kiedy szłam w stronę swojego domu, Adam ciągle szedł ze mną. Najwyraźniej nie chciał, żebym nosiła sama tyle zakupów i miał zamiar mnie odprowadzić do domu. Uśmiechnęłam się na tę myśl. A potem spoważniałam.
- Więc... Od jak dawna ty i Ola jesteście razem?
Adam zatrzymał się nagle i popatrzył na mnie.
- Dlaczego myślisz, że jesteśmy? - Zabrakło mi na chwilę słów.
- Na to wyglądało. Nazywasz ją Olką-babolką, jest dla ciebie taka ważna, wiele o sobie wiecie.
- Przyjaźnimy się od dzieciństwa, to wszystko. - Poczułam dziwną ulgę. Kiedy doszliśmy do domu, Adam oddał mi moje torby i zabrał swoją jedną.
- Czyli już nie będziesz dla mnie oschły? - Zrobił ponurą minę.
- Ciągle ci nie ufam. Dzisiaj było zabawnie, ale nie mogę tak po prostu ci zaufać. - To zabolało. Zamrugałam kilkakrotnie.
- Dlaczego?
- Dlaczego? - Zapytał drwiąco. - Dziewczyno, dręczyłaś moją przyjaciółkę! Jak innych również.
- W takim razie co z ciebie za przyjaciel, skoro nigdy wcześniej nie widziałam, żebyś z nią rozmawiał w szkole, albo jej bonił?
Popatrzył na mnie morderczym wzrokiem.
- Nic nie wiesz o przyjaźni - Odwrócił się na pięcie i odszedł. Czyli to nie tylko ja jestem tu fanką wielkich wyjść.

                                                                             ☺

     Tak jak każdy weekend, ten bez wyjątku został spędzony z Red i Weroniką. Najpierw poszłyśmy na kawę do La Crema Cafe, potem poszłyśmy do kina na jakiś film, głównie dla atrakcji, którą jest rzucanie w ludzi popcornem. Zniszczyłyśmy jednej parze randkę, a kiedy chłopak wezwał ochronę, dostałyśmy tylko ostrzeżenie. Potem i tak kontynuowałyśmy swoją zabawę, a ochroniarz na to nie reagował. W końcu zakochani wyszli z kina i poprosili o zwrot pieniędzy za bilety. Reakcja ochroniarza była oczywista, bo to nie pierwsza tego typu sytuacja. Przyczyną tego jest Red. Zawsze dostaje to, czego chce, nigdy nie przegrywa. Mężczyzna był młody, miał może około 23 lat. Kiedy znudziło nam się, wyszłyśmy. Przez cały czas kiedy tam byłyśmy, pracownik nie mógł oderwać wzroku od Red. Kiedy wychodziłyśmy, dał jej kartkę z numerem telefonu, a ona ją przedarła na pół i mu ją oddała. Następnie poszłyśmy posiedzieć trochę w parku, zrobiłyśmy sobie małą sesję zdjęciową, aż w końcu poszłyśmy na zakupy.
- Obróć się – rozkazała. Posłusznie okręciłam się powoli wokół własnej osi. - Nie, ale spróbuj to – Podała mi drugą kurtkę. Tamtą zdjęłam i zamieniłam na bordową parkę. Potrzebowałam pilnie nowej kurtki na zimę, więc był to mój główny cel dzisiejszych zakupów. - Odrazu lepiej. Kupuj.
Przejżałam się sobie w lustrze. Brakowało mi Natalii. Teraz nie rozmawiamy o niej zbyt często. Jest inaczej. Bez niej jest pusto. Nagle w lustrze za sobą zobaczyłam postać. Wysoki szatyn, pomimo zbliżającej się zimy, na jego skórze pozostała lekka opalenizna. Patrzył się na mnie. Odwróciłam się i spojrzałam teraz nie na jego odbicie, ale na niego. Uniósł wysoko rękę i pokiwał mi, a potem odwrócił się i poszedł.
- Co ten rozsiewacz HIF'u tutaj robi? - Amber zmierzyła oddalającego się już Kamila. - I dlaczego ci kiwał?
Wzdrygnęłam ramionami.
- Odkąd wpadł na mnie w La Crema Cafe ciągle go gdzieś widzę.
- Na twoim miejscu bym na niego uważała. - Dodała Weronika, która właśnie wróciła z torbą z zakupioną bluzą z napisem "Wild hearts can't be broken". Schowałam ręce do kieszeni kurtki.
- Wtedy coś powiedział... - Red popatrzyła na mnie z ciekawością – Że coś w sobie mam...
Amber przewróciła oczami i stanęła przede mną.
- Wiktoria, nie bądź głupia. Pewnie ten świr chce cie po prostu zaliczyć i tyle. - Chwyciła mnie za ramię i popatrzyła mi w oczy – Posłuchaj, jesteś urocza, piękna i masz świetny styl – Nachyliła się w moją stronę i powiedziała ciszej – Ale myślenie zostaw mnie - po czym popchnęła mnie w stronę kasy.

                                                                       ☺

    Biegłem przez las, nie zatrzymywałem się. W mojej prawej dłoni ściskałem miecz ociekający krwią. Miałem tylko jeden cel. Przebiegłem przez Gobliński Most i już docierałem do celu, kiedy trafiła mnie strzała. Upadłem na prawy bok. Nade mną pojawiła się ona. Trzymała w dłoni jeden z najrzadszych elfickich mieczy. Nie próbowałem się bronić, bo i tak nie miałem szans na wygraną. Zanurzyła miecz w moim ciele. Zabiła mnie.
- Nienawidzę cię – oznajmiłem, rzucając konsolę.
- Tak to już bywa, Ben. Jedni są ci gorsi, drudzy ci lepsi. Zazwyczaj ci drudzy wygrywają.
- Ale byłem tak blisko! Skąd wytrzasnęłaś ten łuk!? Zniszczyłem ci całą broń, oprócz niezniszczalnego Miecza Elfów!
- Zdradzę ci swój sekret... - Zbliżyła się do mnie i przyłożyła usta do mojego ucha – ...Chciałbyś.
- Pff... - Zrezygnowany, położyłem się na podłodze. Nie zdziwiłem się, kiedy Ola zrobiła to samo.
- Nie martw się – Poklepała mnie po klatce piersiowej – kiedyś się pozbierasz.
Westchnąłem ciężko i wpatrywałem się w sufit. Odkąd Ola przyjaźni się z Natalią jest inaczej, a jednak nic się nie zmieniło. Trudno jest to opisać. Sięgnąłem ręką do miski z serowym popcornem. Jak każdy człowiek, uwielbiam weekend. Brak obowiązków, granie z Olą, oglądanie filmów. Spojrzałem na nią. Wystarczy chwila nieuwagi, a ona już wraca do swojego nałogu ciągłego rozplątywania i na nowo zaplatania warkocza, pomimo, że jest w idealnym stanie.
- Na co się tak gapisz? - Popatrzyła na mnie rozbawionym wzrokiem.
- Na nic. Gramy? Tym razem skopię ci tyłek.
- A nie pooglądamy najpierw Supernatural? Potem jeszcze pogramy i może dam ci trochę szansy na wygraną...
- Dobra, najpierw Supernatural, ale potem skopię ci tyłek bez twojej pomocy.




~ Tym razem dodaję trochę szybciej dodaję ;3 Tylko 2 komentarze pod ostatnim rozdziałem? Wiem, że stać was na więcej ;) <3 Dajcie znać czy wam się podobało. Dzisiejszy rozdział trochę na luzie, no bo z końcu u nich jest weekend :D Shopping ♥ ! Jeszcze tylko jutro i piątek i nas też to czeka ;3 A co wy będziecie robić w weekend? Ja już może zancznę pisać nowy rozdział, pooglądam trochę seriali i obowiązkowo poczytam książkę. Ostatnia część Darów Anioła a ja połowę chyba przeczytałam w miesiąc. W życiu tak długo książki nie czytałam! Ale to wszystko przez naukę :/ Dajcie znać co myślicie o rozdziale! No i czy podoba wam się nowy, zimowy wygląd bloga :D ^^  Do zobaczenia, papa :*~

♥♥♥

1 komentarz:

  1. Ode mnie wszystko już wiesz, więc ogòlnie po prostu czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń