Music

niedziela, 1 listopada 2015

#11


                        Część II                KOMPLIKACJE

     Oczy Olivera błyczały pod przymrużonymi powiekami, a dołki pod nimi wyraźnie się zarysowały. Jasnobrązowe włosy miał jak zawsze potargane, a na brodzie lekki zarost. Obserwowałem przyjaciela z uwagą. Pod czarną skurzaną kurtką nosił białą pogniecioną koszulkę z długim rękawem. Sposób w który się ubierał nie był niechlujny, lecz zazwyczaj w lekkim nieporządku. Zawsze robił wszystko od niechcenia i próbował udawać, że tak nie jest. Pomimo wyraźnego zmęczenia był zawsze uśmiechnięty, miły dla wszystkich, skromny, przyjacielski – czyli taki, jakich kolesi nie lubię. Ale to wszystko było tylko przykrywką. Zastanawiałem się, o czym myśli Oliver, żeby zmusić się do uśmiechu. Może wyobraża sobie Amber z wielkim pryszczem na czole, albo że Wiktorę, która się do niego przylepiła odkąd pojawił się w szkole, przejechał autobus? Mimowolnie prychnąłem śmiechem.
- O co chodzi? - zapytał Oliver z badawczą miną.
- Nic, po prostu wyobraziłem sobie, że Wiktorię potrąca autobus. - Mój przyjaciel również się zaśmiał.
- Marzenia. - Szukał czegoś w swojej szafce, kiedy ze mną rozmawiał. W końcu zamknął ją i chyba nie znalazł tego, czego szukał. Kiedy w końcu na mnie spojrzał, zobaczyłem jeszcze wyraźniej zmęczoną twarz.
- Wiesz, jakbyś zrobił sobie dzień wolny i nie poszedł do szkoły, żeby odpocząć, nie obraziłbym się. -Zawsze mnie zastanawiało, czy to u nich rodzinne, że każdy w rodzinie Red udaje kogoś innego. Oliver spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko.
- Przestań mi matkować. Jest ok. - Uniosłem teatralnie jedną brew. Nie było sensu toczyć tego tematu dalej, bo nieważne co powiem, on i tak postawi na swoim.
Po korytarzu rozniosły się szepty, aż w końcu wszyscy uczniowie obecni w nim wybuchli śmiechem. Odwróciłem się. Do szkoły wszedł Kamil. Ubrany w szarą koszulkę i ciemne dżinsy. Niby nic w tym śmiesznego, ale kiedy dostrzegłem jego twarz...
Zacząłem śmiać się z innymi.
Nos Kamila i wokół niego był cały siny i opuchnięty, a na nim znajdował się biały plaster. Kamil to jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie osób, a ten widok poprawił mi cały dzień. Może nawet tydzień. Kiedy przemknął przez korytarz, śmiechy powoli cichły. Próbując złapać oddech, zwróciłem się do Olivera.
- Chciałbym wiedzieć kto mu to zrobił – zaśmiałem się ponownie – i osobiście tej osobie podziękować.
Chłopak pomimo, że wyglądał na głęboko rozbawionego, wydawał się być nieobecny. Wyjął komórkę z kieszeni i wpatrywał się na ekran, czekając na coś. Po chwili schował ją i ponownie zachowywał się, jakby wszystko było w porządku. Wzruszył ramionami.
- Może będziesz miał okazję.

                                                                          ☺

     Zastanawiałam się, czy Kamil przyjdzie do szkoły. Byłam prawie pewna, że tego nie zrobi – a jednak. Mieliśmy historię, minęły już cztery lekcje. Po sali ciągle rozchodziły się szepty i chichoty. Czasami ktoś nawet rzucił jakiś tekst do Kamila. A on tym czasem wyglądał, jakby szukał drogi ucieczki. Patrzył się tępo w zeszyt i już po 2 lekcji przestał reagować na zaczepki. Siedząca za nim Red kopała go w krzesło i rzucała swoje komentarze. Siedziała razem z Wiktorią. Ogniste fale opadały na ławkę. Wyglądała tak pięknie, że gdybym potrafiła rysować, mogłabym przenieść jej piękną postać na kartkę. Red zawsze wyglądała jak księżniczka z bajki. Przypomniał mi się dzień, w którym zobaczyłam ją po raz pierwszy. Miałam wtedy wrażenie, że przeniosłam się do Disney'a. Nauczycielka zauważając roztargnienie w klasie, zagroziła, że jeśli się nie uspokoimy zrobi nam kartkówkę. Kiedy jej uwaga nie zadziałała, zrobiła jak powiedziała. Oddałam kartkę nauczycielce. O dziwo poszło mi nienajgorzej. Ola też wyglądała na zadowoloną. Do sali weszła szczupła kobieta. Przeprosiła za przeszkodzenie w lekcji i wzrokiem szukała kogoś po klasie. Jej wzrok przemknął przez Amber, kilka innych osób z klasy, na chwilę zatrzymał się na Kamilu, potem na Oli i w końcu zatrzymał na mnie.
- Chciałam tylko poprosić do siebie Natalię. - Kobietą była pani pedagog. Wyglądała poważnie. Przez chwilę siedziałam, nie mając zamiaru wstać, a potem chciałam coś powiedzieć. Cokolwiek, co byłoby nieodpowiednie. Poczułam lekką dłoń na swoim raminiu.
- Natalia, nie... - Szepnęła do mnie. Wstałam powoli i bez komentarza ruszyłam w stronę pedagoga szkolnego. Szłam bardzo powoli,bo chciałam chociażby w ten sposób ją zirytować. Szłyśmy piętro niżej, przez korytarz i wreszcie weszłyśmy do małego pomieszczenia. Kobieta posprzątała bałagan na biórku i usiadła.
- Proszę – Wskazała ruchem głowy na pojedyńczy fotel. Ma mnie za idiotkę, niewiedzącą gdzie ma usiąść, kiedy jest tylko jeden fotel? Opadłam na niewygodne siedzenie.
- To już druga lekcja, z której mnie pani zabiera. Wow. Wiedziałam, że w szkole nie można palić, ani pić, ale nie wiedziałam, że teraz karze się za chodzenie na lekcje. - Kobieta popatrzyła na mnie lekko zirytowana.
- 5 minut. Tylko tyle potrzebuję. - Kiedy nie otrzymała żadnej reakcji, kontynuowała – Podjęliśmy dzisiaj decyzję, poinformowania twojej mamy, o nadchodzących spotkaniach po szkole.
Mój puls przyspieszył, a włoski na karku zjeżyły się. Usiadłam prosto.
- Nie może pani.
- Natalio, to wszystko dla twojego dobra...
- Skąd wy możecie wiedzieć co jest dla mnie dobre, kiedy ja sama tego nie wiem!? Dlaczego myślicie, że mnie znacie, kiedy ja sama nie wiem kim jestem!? Kim pani w ogóle jest!? Chodzi pani sobie po świecie i myśli, że wie pani wszystko o wszystkim i o wszystkich, bo ma pani wypisane na jakimś papierku, że wolno pani ingerować w czyjeś życie. - Zmęczona wylewaniem z siebie słów, odetchnęłam. Nastała cisza, która nie trwała długo.
- Masz racje. Nic o tobie nie wiem. Ale chcę ci pomóc.
- Nie chcę pani pomocy – zmierzyłam ją surowo – Nie chcę niczyjej pomocy. Nie potrzebuję pani, ani nikogo innego.
Nogi same uniosły mnie z fotela i wyniosły z małego pokoju. Tym razem nie wybiegłam, tylko dla odmiany leniwym krokiem wyszłam. Nie trzasnęłam nawet drzwiami. Zabawne, że w 5 minut, zanim doszłam do klasy, zdążyłam wspomnieć całą swoją przeszłość i porównać ją do teraźniejszości. Od wspólnych zabaw z tatą i mamą, przez dzień, w którym otrzymałam Mruczka, pierwszą noc, którą mój tata przespał gdzie indziej, niż w naszym domu, dzień w którym poznałam Amber i kolejny dzień,w którym ponownie wszystko straciłam. Przyzwyczaiłam się do braku ojca, ale czy dostosuję się do braku swoich przyjaciółek? Minęły prawie 2 miesiące, odkąd udaję przyjaciółkę Oli. Weszłam do sali i obiegłam wzrokiem całą klasę. Dostrzegłam Amber siedzącą koło Wiktorii, a za nimi Weronikę. Wszystkie parzyły na mnie wzrokiem pełnym odrazy. Potem spojrzałam na Olę. Siedziała sama i czekała, aż się do niej dosiądę.

                                                                         ☺

Minął ponad rok. Ponad rok od przeprowadzki z Londynu, a ja ciągle nie przestałem czekać. Każdego dnia błagałem o chociażby najkrótszy sms, typu "U mnie wszystko okay". Ale nic takiego nie nadchodziło. Zastanawiałem się czasem, czy to wszystko, co wydarzyło się w Londynie, nie było jednym wielkim snem. A wtedy przypominam sobie jej głos. Pełen energii, stanowczy. Była zbyt realna by mogła być snem, ale zbyt niesamowita, by mogła być prawdziwa. Wybrałem źle. Wybrałem posłuszeństwo, zamiast szczęścia, a teraz za to płacę. Ale gorsze od jej braku było poczucie lęku, że ona mnie nienawidzi. Albo, że jakiś inny chłopak robi z nią rzeczy, które ja kiedyś z nią robiłem. Mdliło mnie na samą tą myśl. Zawsze czułem się zazdrosny, że tak dobrze dogaduje się z innymi chłopakami. Bywałem zazdrosny, ale jej ufałem i nigdy się na niej nie zawiodłem. A ona na mnie tak.
- Znowu lamentujesz nad swoją niespełnioną miłością? - Amber zawsze wślizga się do mojego pokoju niczym kot. Nigdy nie słychać kiedy wchodzi, chyba, że chce być usłyszana. - Weź już sobie daj spokój. Jest tak wiele różnych piękności na świecie, a ty płaczesz nad jedną dziewczyną. Ona już na pewno pieprzyła się dziesiątki razy przez ten czas, a ty? Nie poznaję cię. Gdzie jest ten chłopak, który przebierał między dziewczynami, a innym nieszczęśliwie zakochanym w sobie chłopakom łamał serca?
To prawda, czasem nie tylko dziewczyny podkochiwały się we mnie.
- Znajdź sobie wreszcie inne zajęcie, niż tylko zatruwanie ludziom życia - Warknąłem w jej stronę.
- Ale w tym przecież jestem najlepsza – Puściła do mnie oczko i wyszła.
"Nie masz lepszych rozrywek niż wtrącanie się w życie innych!?", "Jakbyście miały nudne życie i musiały się wtrącać w czyjeś" – dokładnie te same słowa mówiłem, kiedy Natalia nocowała ostatni raz u Amber. Nie zastanawiałem się wcześniej o co poszło w ich kłótni, wiedziałem tylko tyle, co usłyszałem z plotek i od Adama. Z Amber nigdy wiele nie gadałem. W jednej sekundzie przypomniała mi się tamta noc. Obudziły mnie wrzaski i śmiechy. Wstałem i zdenerwowany przerwaniem snu, wszedłem im do pokoju, prawie nagi. Nie zwracałem wtedy na to uwagi. Widziałem wtedy wyraźne zaniepokojenie na twarzy mojej siostry. Jakby bała się, że coś usłyszałem. Ale usłyszałem tylko niewiele,w szczególności często powtarzające się imię Aleksandra. I wtedy zareagowałem.
Nie znam dobrze Oli, wiem tylko tyle, że tak samo jak ja, przyjaźni się z Adamem. Ale nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą. Amber w każdej szkole miała swoją grupkę przyjaciółek, jak i również grupkę ludzi, którą najbardziej dręczyła. Nigdy mnie to za bardzo nie interesowało. Czasem rzuciłem jej jakąś uwagę, ale ona i tak będzie robić co zechce. To normalne w tej rodzinie. Nigdy ich nie rozumiałem i nie potrafiłem się tutaj odnaleźć. Każdy kogoś udaje. To chyba jedyna cecha, którą z nimi łączę. Nie potrafię być sobą, kiedy nawet nie rozumiem kim jestem. W Londynie był mój dom. Mój dom był przy niej, a teraz jestem bezdomny.

                                                                      ☺

Umówiłam się z Red i Weroniką, że spotkamy się w La Crema Cafe. Liście opadły już dawno temu, a w najbliższym czasie zacznie padać śnieg. Uwielbiam zimę. Wszystko jest białe, czyste i spokojne. Schowałam nos w szalik, aby ogrzać twarz, w którą powiewał zimny wiatr. Weszłam do środka. Przywitała mnie dobrze znana mi miszanina zapachów kawy, gorącej czekolady i słodkiego ciasta do tarty. Rozejrzałam się, ale nie widziałam nigdzie dziewczyn. Powiesiłam swój płaszcz na wieszaku i zajęłam nasze ulubione miejsce, czyli ogromny fotel na samym końcu kawiani, w ustronnym miejscu. Wyjęłam komórkę i słuchawki i zaczęłam słuchać Ed'a Sheeran'a. Przymknęłam na chwilę oczy i wsłuchiwałam się w cichą melodię. W przeciwieństwie do Natalii wolę słuchać muzyki na średniej głośności, niż na maksymalnej, przez którą ona jest prawie głucha. Ktoś szturchnął mnie lekko w ramię. Nie zauważyłam, kiedy całkowicie zamknęłam swoje powieki. Leniwie je rozchyliłam, spodziewając się widoku Amber lub Weroniki. Ale przez rozmazany obraz zobaczyłam męską figurę i brązowe potargane włosy. Zamrugałam kiklakrotnie, kiedy w pierwszym momencie pomyślałam, że to Oliver. Jednak się zawiodłam. Kiedy odzyskałam wyraźny zwrok, zobaczyłam siedzącego naprzeciwko, pochylającego się w moją stronę Kamila.
- Przepraszam, że niszczę twój zapewnie emocjonalny, erotyczny sen.
- Nie ma za co. Serio. A teraz idź. - Włożyłam spowrotem słuchawki do uszu, a on ciągle tam siedział i patrzył się na mnie. Ruszał ustami, jakby coś mówił.
- Co znowu!?
- Pomyślałem, że przyda ci się towarzystwo – Przysunął w moją stronę małą filiżankę cappuccino. - No i strzykawka energii.
- Mam nadzieję, że Natalia mocno ci przywaliła. - Zdenerwowanym ruchem sięgnęłam torbę i schowałam do niej słuchawki.
- Zastanawia mnie, skąd tyle siły w tak małej osóbce – Zrobił minę wyrażającą podziw – Zapewnie pije więcej kawy niż ty.
Wzięłam małego łyka cappuccino i odstawiłam filiżankę, poczułam mocne ukłucie gorąca na czubku języka.
- Skąd wiedziałeś, jaką piję kawę?
- Nie pierwszy raz tu na ciebie wpadłem, Wiktoria.
- Czyli teraz nie jesteś tylko zboczeńcem, ale i również prześladowcą?
- Lubię się dowiadować czegoś o swoich następnych ofierach. - Przewróciłam oczmi.
- Posunąć się tak daleko, żeby molestować Alkę? To była przesada, nawet jak na ciebie. - Upiłam kolejnego łyka. Kamil obserwował mnie uważnie. Przez jakiś czas się nie odzywał i myślałam, że wreszcie sobie pójdzie.
- Ty coś w sobie masz... Jeszcze nie wiem co, ale się dowiem.
Zrobiłam pytającą minę. Nie miałam pojęcia o czym ten świr gadał.
- Zanim odejdziesz... - Zrobił zaskoczoną minę, jakby nie planował się nigdzie wybierać – Podoba mi się twoja nowa ozdoba. - Pstryknęłam palcem w plaster na jego nosie. - Dodaje ci... charakteru.
Chłopak poczerwieniał, a do kawiarni weszła Amber i Weronika. Kiedy Red wchodzi, w jednej sekundzie staje się najważniejszym punktem w całym budynku. Wszystkie oczy skierowane są na nią, a ona przechodzi obojątnie przez pomieszczenie, niezauważając nikogo – to jest Red. Jest niczym ognisty, jarzący się płomień w głębokiej nicości.
- Ej, ty napalona pijawko. Chyba pomyliłeś miejsca.
Kamil wstał i już ruszał w stronę wyjścia, kiedy Amber go zatrzymała.

- Nie zapomniałeś czegoś? - Podniosła ze stolika moją opróżnioną filiżankę i podała w jego stronę – Jak już tu jesteś, to przydaj się na coś i oddaj to. - Podała mu ją, a on spiorunował Red wzrokiem i wychodząc odłożył z trzaskiem filiżankę na ladę.





~~~~~~~~~~~
No i to by było na razie na tyle :)
Tak, wiem, że długo czekaliście, ale nie miałam w ogóle czasu na pisanie.
Nauka, nauka i jeszcze więcej nauki.
Więc teraz nie panikujcie, jak nie będzie długo rozdziału, bo z powodu braku czasu będę je dodawać tak co miesiąc. To i tak nie długo, bo czytając różne ff czekam za niektórymi rozdziałami 2-3 miesiące ;) Z góry przepraszam za błędy, jeśli jakieś się pojawiły. Jestem po prostu zmęczona i nie zwracam rzeczy na takie uwagi...
No i brawo ja, bo właśnie się skapłam co napisałam xddd
No dobra, chyba lepiej zaraz odpocznę xd
Ale planuję jeszcze trochę porobić na stronie z postaciami.
A tak wgl to co myślicie o zwiastunie!? :D
I czy podoba wam się muzyka do bloga?
Koniecznie dajcie znać!
Jutro nie idę do sql, bo mam wolne i jak będę miała czas (mam jak zawsze dużo nauki) i wenę, to zacznę pisać następny rozdział ;)
Możecie mi również pisać, co u was, bo bardzo mnie to ciekawi :D
No i oczywiście napiszcie co sądzicie o rozdziale <3
Także żegnam się z wami, pyrki!
Trzymajcie się, cześć!

2 komentarze:

  1. Nareszcie jest! ♥ Ludzie czytajcie to, bo to jest (przepraszam za wyrażenie) zajebiste *-*
    nie mogłam się doczekać i zrobiłaś mi wielką niespodziankę, że wreszcie jest rozdział. Wciąż jestem najbardziej ciekawa co do Amber, bo ta osoba, prawie tak samo jak Natalia jest mega Interesująca. Życzę weny i czekam! :* pozdrawiam, Twoja najlepsza, najcudowniejsza, najkochansza, najwspanialsza ja ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku świetny ♥
    Ja chce juz kolejny i kolejny rozdział, w ogóle nie moge się doczekać :D
    Pisz szybko kolejny :3

    OdpowiedzUsuń