- O co ci chodzi!? Taka jest prawda i dobrze o tym wiesz!
- Ona stara się zmienić! Potwory tego nie robią!
- Zapomniałaś już jak cię traktowała przez te wszystkie miesiące? Jak jakiś śmieć! Co ty robisz?
- Dzwonię do Adama. Kiedy Natalia nie ma chumoru, włóczy się wszędzie bez celu.
- Poradzi sobie.
- Skąd wiesz!? Dlaczego ty zawsze jesteś taki wszystkiego pewny!? - Trzącącymi się palcami wybrałam numer do Adama – Adam? Mam do ciebie prośbę... Yyy... Masz teraz czas? Świetnie, świetnie! Mógłbyś rozejrzeć się po okolicach biblioteki? Natalia się zezłościła, a ja nie chcę żeby łaziła po mieście i nabawiała się kłopotów. Robi głupie rzeczy kiedy jest zła lub smutna. Tak, proszę cię abyś ją podwiózł do domu. Adam, proszę... Adam, nie mów tak! Dziękuję! Uwielbiam cię, pamiętaj o tym! No, pa!
- Natalii się to nie spodoba. Wiesz, nie jest typem dziewczyny, która lubi jak się jej mówi co ma robić.
- Oh, zamknij się wreszcie! - W końcu usiadłam na krześle i nerwowo z rytmem uderzałam paznokciami o blat stołu.
- Dlaczego się tak denerwujesz? - Zignorowałam to pytanie. Po chwili Beniamin postawił przede mną banknot. - Zwracam.
Schowałam pogniecione 20 zł do kieszeni.
- Uratowałaś mi życie, wiesz?
- Przestań.
- Mówię poważnie.
- Ja też mówię poważnie! Zawsze mówię poważnie! Wtedy też mówiłam poważnie!
- Słuchaj, wiem że się o mnie martwisz, ale to już koniec. Już nie będę od ciebie nigdy więcej pożyczać pieniędzy.
- Do cholery jasnej Ben, ale tu nie chodzi o pieniądze! Tu chodzi o ciebie!
- Wiem, ale to już k o n i e c! Już wszystko załatwione. - Po chwili ciszy zapytał – Mama cię wypytywała?
Sięgnęłam pamięcią do dnia kiedy wracając samochodem z biblioteki zapytałam mamę o pieniądze na klasowe. Uznała wtedy, że dziewczyny mi je zabrały. Ale na co Amber Red takie marne grosze?
- Raz.
- Co jej powiedzałaś?
- Że je zgubiłam.
- Dobrze – Widać odetchnął z ulgą. - Nie chciałbym, żebyś miała przeze mnie kłopoty.
- Ben... To co się stało, to przeszłość. Nie musimy już o tym rozmawiać. - Beniamin opierając się łokciami o stół przeczesał kruczoczarne włosy. Jeden loczek śmiesznie odstawał w porównaniu od reszty. Nie mogłam się powstrzymać.
- Poczekaj, pomogę ci. - Naplułam na swoją dłoń,wyciągałam ją w jego kierunku i gdy już prawie przygładziłam jego loczka, Ben chwycił mnie za nadgarstek.
- Osz ty... - Wstał z krzesła. O głowę wyższy, roztargany brunet rzucił się na mnie wykręcając mi nadgarstki. Przyciągnął mnie do siebie i nie widziałam jak na mnie patrzył, bo zajęta byłam próbą wyrwania swoich nadgarstków z jego zaciśniętych dłoni. W końcu również na niego spojrzałam. Jego twarz miała delikatny wyraz, patrzył mi prosto w oczy. Miał lekki, rozmażony uśmiech. Nie rozumiałam wtedy co się dzieje, ani co chce zrobić Beniamin, ale wykorzystałam moment aby wyrwać oślinioną dłoń z jego ręki, podskoczyć i idealnie wygładzić jego sterczący loczek. Puścił mój drugi nadgarstek, a ja odskoczyłam do tyłu.
- Jesteś obrzydliwa. - Powiedział z obrzydzeniem, ale dostrzegłam w jego głosie rozbawienie. Spodziewałam się, że znowu się na mnie rzuci, ale odwrócił wzrok i oparł się plecami o jedną z szaf z książkami. Wydawał się być spięty. Stanęłam obok niego i również oparłam się o szafę.
- Jesteś pewna co do Natalii?
- Całkowicie. A ty nie?
- Wiesz, dzisiaj gadałem z nią pierwszy raz odkąd kilka tygodni temu nazwała mnie obojniakiem przy całej szkole. Stwierdziła, że to jest mój sekret.
- To skomplikowane, ale daj jej szansę. Nie potrafimy sobie wyobrazić jak to było z jej perspektywy. Jej przyjaźń z Amber i resztą była mniej idealna niż się wydaje. Z resztą Beniamin, którego znam nie przejmuje się opinią innych. - Ben zasuną na nos okulary i złożył ręce na piersi.
- No i tak jest, ale to nie było przyjemne.
- Proszę cię, abyś dał jej tylko jedną szansę. - Po chwili zwrócił ku mnie swoje bursztynowe oczy.
-Jedną.
W rekordowym czasie ubrałam się, umyłam zęby i zrobiłam makijaż. Wychodząc z domu zabrałam ze sobą jabłko. W samochodzie usiadłam obok mamy.
- Masz wszystko?
- Tak, jedź już! - Pod szkołą byłam kiedy zadzwonił dzwonek. Biegnąc do sali wyrzuciłam po drodze ogryzek. Kiedy podbiegłam do drzwi sali, moja klasa już wchodziła. Usiadłam na swoim miejscu i poszukałam w torebce chusteczki. Ręce mi się całe kleiły od soku z jabłka, także postanowiłam użyć chusteczki do demakijażu ze względu, że jest wilgotna. Pierwsza lekcja to muzyka, także nie musiałam niczego wypakowywać. Poprawiłam włosy, wygładziłam swoją nową, rozkloszowaną, bordową spódnicę, którą dopasowałam z czarnymi rajstopami, czarnymi creepersami szarym swetrem i złotym wisiorkiem. Byłam na tyle nierozgarnięta, że nie dostrzegłam Oli siedzącej na miejscu obok mnie.
- Hej, mogę prawda?
- Jasne.
- Jesteś zła za wczoraj?
- Nie, coś ty.
- Przepraszam za Beniamina i za to, że wysłałam po ciebie Adama. Bałam się, że znowu zrobisz coś... nieodpowiedniego i możesz mieć kłopoty. No i trochę spanikowałam, że możesz się na mnie obrazić.
- Jest okej, naprawdę. Wczoraj byłam zła, ale nie na Beniamina, tylko na siebie.
Reszta dnia w szkole minęła szybko i spokojnie. Zaczęłam obawiać się najgorszego, że Red na chwilę przestała nas dręczyć, aby za jakiś czas zrobić coś okropnego. Kto ją tam wie.
-Więc y równa się 24, czyli odpowiedź C?
- Y równa się 27, odpowiedź B – Puściła do mnie oczko.
- O matko... - Uderzyłam głową o zeszyt – Jestem beznadziejna z matmy.
- Byłaś blisko. Dobra, to teraz chemia. - Wyciągnęła zeszyt A4 ze swojego plecaka. Odpowiedziałam jej głośnym jęknięciem. Drzwi do pokoju Oli zaskrzypiały, a w nich ukazał się mężczyzna. Wysoki, umięśniony, z potarganą czupryną w kolorze kory, miejscami posiwiałą. Miał na sobie koszulę polo w pasy i wytarte dżinsy. Na twarzy miał uśmiech, którym starał się ukryć zmęczenie. Ola wstała z widocznym zmieszaniem na twarzy.
- Tato, już wróciłeś?
- Nie cieszysz się?
- A powinnam?
Po chwili mężczyzna odpowiedział spokojnym głosem.
- Powiedzieli, że zadzwonią.
Z zainteresowaniem słuchałam ich rozmowy, co było wścibskie z mojej strony, ale wtedy nie zwracałam na to uwagi.
- Dzień dobry, wybacz, że się nie przywitałem.
- Dobry, jestem... - i tu urwałam, przypominając sobie, że jej tata zna mnie jako dokuczającą się jego córce żmiję.
- Natalia, wiem. Nie będę już wam przeszkadzał. - I wyszedł zamykając za sobą drzwi. Mama Oli po jakimś czasie zaczęła się do mnie przyzwyczjać, teraz muszę jeszcze przekonać do siebie jej tatę.
- O co chodzi z "już przyjechałeś"?
- No bo widzisz... - Usiadła na swoim łóżku. Usiadłam obok. - Wiesz, że mój tata prowadzi sklep odzieżowy?
- Lumpeks – Poprawiłam, po czym szybko zasłoniłam usta ręką – Sorry.
- Nie masz za co przepraszać, przecież to prawda. Tak więc...Coraz mniej ludzi zaczęło kupować w jego sklepie przede wszystkim dlatego, bo to no wiesz... "Obiciach". I również coraz mniej osób oddaje ubrania do sprzedania. Także mój tata pojechał do swojego brata na kilka tygodni, bo w tamtejszej okolicy mógłby mieć szansę na lepszą pracę. Także puki jej nie dostanie, na nas wszystkich zarabia mama, a jak wiesz, w bibliotece też nie idzie najlepiej.
☺
Jadłam kolację z rodzicami w kuchni. Cieszyłam się z powrotu taty. Kiedy zjadł, zaproponował, że pozmywa, jednak nie wyraziłam na to zgody i powiedziałam, aby poszedł już spać, bo jest zmęczony, a ja pozmywam za niego. Wychodząc pocałował najpierw mamę, a następnie mnie w czoło. Zmywając poczułam wibrowanie telefonu w kieszeni. Szybko wytarłam ręce w ręcznik i wyjciągnęłam telefon. Dostałam wiadomość od Natalii.
~
Przyjdź do mnie szybko! ~
Szybko odpisałam, że zaraz będę. Nie wiedziałam o co jej może chodzić. Dokończyłam myć naczynia, założyłam na siebie kurtkę i wyszłam. Na dworze było już ciemno i chłodno. Przyspieszałam kroku za każdym razem kiedy usłyszałam szczekanie psów lub jakiś hałas. Doszłam do domu Natalii w około 15 minut. Stała już przy drzwiach i czekała na mnie.
- No dalej, chodź! - Kiedy weszłam do środka zamknęła drzwi i pociągnęła mnie za sobą za rękę, nie pozwalając mi zdjąc kurtki. Weszłyśmy po schodach na górę i puściła mój nadgarstek dopiero przed drzwiami do jej pokoju. Szybkim ruchem otworzyła drzwi.
- Tadam! - Wskazała dłonią na wewnątrz swojego pokoju. - I co myślisz?
- Ehh... A co mam myśleć? - Widocznie Natalia kazała mi jak najszybiec przybiec do niej, żeby zobaczyć... bałagan. Po całym pokoju walały się ubrania: spodnie, spodenki, bluzy, sweterki, spódnice, sukienki i różne dodatki. Na biórku leżał crop top, dżinsy, jakiś sweter, na lampce obok wisiała torebka, na półkach na książki zamiast książek leżały buty i paski, a po podłodze walało się dosłownie wszystko.
- Jak to? - Popatrzyła na mnie z urazą. - Czyż to nie jest piękne?
- Piękne to chyba nie to słowo...
- Pff... Jesteś niewdzięczna...
- Mam być ci wdzięczna za to, że zrobiłaś bałagan w pokoju!?
- Między innymi! Spędziłam kilka godzin na znalezienie za krótkich, za ciasnych i takich które mi się znudziły ciuchów. Trochę tego jednak jest. - Dopiero wtedy zrozumiałam.
- Oh... Ty... Chcesz to oddać do sklepu mojego taty? - Natalia zaczęła bić mi oklaski.
- Brawo za najlepszą spostrzegawczość w mieście
- Natalia, to jest naprawdę... Miłe...
- Dziwne, że wcześniej nie wpadłam na pomysł, żeby to wszystko sprzedać.
- Nie wiem co powiedzieć...
- Nie musisz nic mówić, ale pomóż mi to wszystko teraz spakować. Jutro dostarczę to do lum... sklepu twojego taty. - Wyjęła kilka wielkich worków i zaczęłyśmy wszystko pakować. Jednak podarowałyśmy sobie składanie. Jej ubrania różniły się od moich tym, że były modne. I to jakie były, dawało szansę na więcej klientów. Natalia odprowadziła mnie do połowy drogi do mojego domu, a kiedy miałyśmy się rozejść, mocno ją przytuliłam.
- Wiesz co? Nie jesteś potworem.
- Dzięki.
- Nie, to ja dziękuję.
Szybko odpisałam, że zaraz będę. Nie wiedziałam o co jej może chodzić. Dokończyłam myć naczynia, założyłam na siebie kurtkę i wyszłam. Na dworze było już ciemno i chłodno. Przyspieszałam kroku za każdym razem kiedy usłyszałam szczekanie psów lub jakiś hałas. Doszłam do domu Natalii w około 15 minut. Stała już przy drzwiach i czekała na mnie.
- No dalej, chodź! - Kiedy weszłam do środka zamknęła drzwi i pociągnęła mnie za sobą za rękę, nie pozwalając mi zdjąc kurtki. Weszłyśmy po schodach na górę i puściła mój nadgarstek dopiero przed drzwiami do jej pokoju. Szybkim ruchem otworzyła drzwi.
- Tadam! - Wskazała dłonią na wewnątrz swojego pokoju. - I co myślisz?
- Ehh... A co mam myśleć? - Widocznie Natalia kazała mi jak najszybiec przybiec do niej, żeby zobaczyć... bałagan. Po całym pokoju walały się ubrania: spodnie, spodenki, bluzy, sweterki, spódnice, sukienki i różne dodatki. Na biórku leżał crop top, dżinsy, jakiś sweter, na lampce obok wisiała torebka, na półkach na książki zamiast książek leżały buty i paski, a po podłodze walało się dosłownie wszystko.
- Jak to? - Popatrzyła na mnie z urazą. - Czyż to nie jest piękne?
- Piękne to chyba nie to słowo...
- Pff... Jesteś niewdzięczna...
- Mam być ci wdzięczna za to, że zrobiłaś bałagan w pokoju!?
- Między innymi! Spędziłam kilka godzin na znalezienie za krótkich, za ciasnych i takich które mi się znudziły ciuchów. Trochę tego jednak jest. - Dopiero wtedy zrozumiałam.
- Oh... Ty... Chcesz to oddać do sklepu mojego taty? - Natalia zaczęła bić mi oklaski.
- Brawo za najlepszą spostrzegawczość w mieście
- Natalia, to jest naprawdę... Miłe...
- Dziwne, że wcześniej nie wpadłam na pomysł, żeby to wszystko sprzedać.
- Nie wiem co powiedzieć...
- Nie musisz nic mówić, ale pomóż mi to wszystko teraz spakować. Jutro dostarczę to do lum... sklepu twojego taty. - Wyjęła kilka wielkich worków i zaczęłyśmy wszystko pakować. Jednak podarowałyśmy sobie składanie. Jej ubrania różniły się od moich tym, że były modne. I to jakie były, dawało szansę na więcej klientów. Natalia odprowadziła mnie do połowy drogi do mojego domu, a kiedy miałyśmy się rozejść, mocno ją przytuliłam.
- Wiesz co? Nie jesteś potworem.
- Dzięki.
- Nie, to ja dziękuję.
~ Mam nadzieję, że się podobało! Wiem, że znowu krótki, ale nie mam weny :( Dziękuję, że komentowaliście moje wcześniejsze rozdziały, mam nadzięję, że tak będzie dalej :) Namęczyłam się nad tym rozdziałem pół dnia, więc mam nadzieję, że to docenicie. I tak, wiem że są wakacje i mam mnóstwo czasu na pisanie, ale to w końcu wakacje i nie jestem taka jaka jak niektórzy. Nie potrafię siedzieć całe dnie przed komputerem, muszę wyjść do ludzi ;) Do zobaczenia! <3 ~





