Music

środa, 18 listopada 2015

#12

     Weekend. Jedno słowo, a cieszy każdego. Kilka dni temu spadł pierwszy śnieg. Szłam alejką pełną sklepów odzieżowych, obuwniczych i jubilerskich. Ostatnio zaniedbałam zakupy. Postanowiłam się trochę odprężyć, zrobić sobie wolne od wszystkiego. Na ramieniu miałam przewieszoną torbę, w jednej ręce trzymałam dwie wypchane torby, a w drugiej trzymałam kawę ze Starbucks'a. Budynki przystrojone były w liczne światełka, różne ozdoby przedstawiające renifery i Świętego Mikołaja, a na lampach ulicznych wisiały ozdoby w kształtach płatków śniegu. Zostały trzy tygodnie do Świąt Bożego Narodzenia. Przystanęłam przy jednym ze sklepów i zaczęłam przyglądać się wystawie. Zauroczył mnie szalik na jednym z manekinów. Weszłam do środka, a na powitanie zadźwięczał dzwonek nade mną. W środku było ciepło. Podeszłam do manekina i chwyciłam materiał w swoje palce. Bawełna. Zdjęłam szal z plastikowej szyi, podeszłam do lustra i założylam go na swoją. Uroczo prezentował się z zarumionymi policzkami i jasnoczerwoną pomatką. Nie musiałam się długo zastanawiać. Ułożyłam go i podeszłam do kasy. Zabrzmiał kolejny dźwięk dzwonka.
- Życzy sobie pani torebkę? - Powiedziała sprzedawczyni. Młoda kobieta o bujnych, kruczoczarnych lokach do ramion. Miała mocny makijaż: oczy ozdabiał niebieski cień do powiek, czarny eyeliner, usta miała pomalowane na wiśniowo, a paznokcie pomalowane na czerwono, lekko poobgryzane. Wyglądała trochę śmiesznie. Wyglądała jakby marzyła, żeby stąd wyjść.
- Nie, dziękuję. Jeszcze zmieszczę. - Pomachałam lekko torbami. Odwróciłam się na pięcie i zderzyłam się z męską klatką piersiową.
- Przepraszam... - Wymamrotałam. Osoba przede mną ani drgnęła, tylko wykonała swobodną pozę.
- Znowu na siebie wpadamy – Uniosłam głowę wyżej i zobaczyłam Adama. Patrzył się na mnie ze swoim drwiącym uśmieszkiem. - Przy okazji, jak już tak na siebie wpadliśmy, to pomożesz mi z czymś. -Wyminął mnie i podszedł do działu z rękawiczkami. - Zastanawiam się co kupić Oli na gwiazdkę. Wiesz, nigdy wcześniej nie miała przyjaciółki, to znaczy, miała mnie i Beniamina, ale to inna sprawa. Co roku coś jej kupuję, ale zawsze mam ten sam problem. Nie wiem, co się podoba dziewczyną, a teraz ty jako jej przyjaciółka, możesz mi doradzić. - Uniósł jedną z par rękawiczek, obejżał z każdej strony i pokazał w moją stronę. - To się nada?
- Obrzydlistwo, jesteś ślepy? To okropny kolor, w ogóle nie pasuje do jej oczu. Ani stylu. - Adam przyjżał się uważniej rękawiczkom, zrobił zdziwioną minę i odłożył je na miejsce.
- No dobra, no to co się nada?
- Tak właściwie, to nie za wcześnie na robienie zakupów gwiazdkowych?
- Zostały trzy tygodnie, a ja nie zamierzam niczego robić na ostatnią chwilę. Muszę kupić coś dla rodziców, Elizy, kilku innych osób z rodziny, no i Oli. Sama wiesz jak to jest.
"Nie, nie wiem" – pomyślałam. Nigdy nie kupowałam nic dla swojej mamy, jedynie dla swoich przyjaciółek, a teraz nie mam nawet ich. Eliza to młodsza siostra Adama. Ma dziesięć lat i jest bystra.
- A ty co masz dla Oli? Na pewno coś w tej torbie jest dla niej, prawda?
- Oczywiście. Za kogo ty mnie masz? - Uśmiechnął się drapieżnie.
- No to pokaż.
- Dowiesz się, jak ją w tym zobaczysz. Nie zamierzam nikomu zdradzać, co jej kupiłam.
Zrobił zrezygnowaną minę.
- Okay... - Zaczął dalej oglądać różne dodatki w sklepie. Oczywiście kłamałam, nic dla niej nie miałam. Kiedy zobaczyłam, jak podnosi z półki czerwono-zieloną czapkę w kropki z granatowym pomponem, omal nie krzyknęłam.
- Dobra zostaw to mnie – Wpakowałam mu swoje torby w jego ręce i wyrwałam mu ją, po czym odłożyłam na miejsce. Jak w ogóle można coś takiego sprzedawać?
- Tu nic się dla niej nie znajdzie. - Westchnęłam. - Chodź.
Wyprowadziłam nas ze sklepu i skręciliśmy w prawo. Od razu wiedziałam gdzie pójdziemy.
- H&M? Jesteś pewna?
- Tak, a dlaczego nie?
- No bo wiesz, ona się ubiera... Inaczej niż ty, czy Amber.
- Nic jej się nie stanie, jak dla odmiany założy coś ładnego.
Drzwi się otworzyły i weszliśmy do środka. Wyobraziłam sobie Olę w jakimś delikatnym kolorze, z lekkim wzorem. Moje ciuchy by na nią kompletnie nie pasowały. Zauważyłam róznice pomiędzy nami: ona lest delikatna, ja wybuchowa, ona czyta książki, a ja słucham rockowej muzyki, ona nie zważa na ubiór i wygląd, a ja na swój poświęcam wiele czasu.
- Bingo – Przede mną na wieszaku wisiała biała sukienka z masą koronki, a do niej cienki, brązowy pasek. Była dosyć droga, ale miałam wystarczająco pieniędzy. Nie jestem tak bogata jak Amber, ale moja mama zarabia dobrze, a tata przysyła nam pieniądze. Z tego co wiem, pracuje na wysokim stanowisku w jakiejś firmie.
- Nic dla niej nie masz, prawda? - Wzdrygnęłam się. Adam stał za mną. O dziwo nie wyglądał na rozbawionego.
- Ja po prostu... Zazwyczaj kupowałam coś dla dziewczyn. To dla mnie nowość kupować coś, co nie jest dla nich. - Adam wpatrywał się w sukienkę, jakby próbował ją dopasować do Oli.
- Masz rację, pasuje. Kup ją.
- A ty?
- Mam jeszcze trochę czasu, znajdę coś. - Oddalił się i zaczął oglądać sweterki obok. Zbliżyłam się i chwyciłam po wieszak z jasnokremowym swetrem oversize. Uniosłam go i zrobiłam triumfującą minę.
- Ten jest idealny. - Podałam mu wieszak, a ten zrobił badawczą minę.
- Ok. No to idziemy do kasy.
Gdy zapłaciliśmy za zakupy, podałam Adamowi obie torby. Wyszliśmy zbudynku na ścieżkę, po drodze wyrzuciłam opróżniony kubek po kawie.
- Chciałam jeszcze wejść do jednego sklepu.
Pomogłam mu i otworzyłam nam obu drzwi. Weszłam w głąb budynku i przemieszczałam wzrokiem po bieliźnie.
-Ej, popatrz!
Pisnęłam kiedy zobaczyłam co robi Adam. Właśnie przymierzał jeden z czerwonych, koronkowych staników.
- Adam zdejmij to! Ludzie się na nas gapią!
- Co? Nie mój rozmiar? - Zaczął przeglądać się w lustrze obok – A może koronka to nie moja rzecz? Albo to może nie ten kolor?
Wyrwałam mu z rąk stanik i odłożyłam go na miejsce. Po chwili dodałam ciszej:
- Obawiam się, że stringi do kompletu mogłyby ci nie pasować.
- Twierdzisz, że mam za duży tyłek? - Odwrócił się do mnie tyłem. - No popatrz, czy naprawdę jest taki wielki?
- Adam, przestań! - Powoli nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
- Chyba, że masz na myśli, że mój przedni sprzęt by się nie zmieścił.
- Adam! - Sprzedawczyni obserwowała nas czujnym wzrokiem.
- Widzisz? Jak chcesz, to umiesz być zabawna. - Śmiejąc się wyszliśmy ze sklepu. Zrezygnowałam z zakupu bielizny. Kiedy szłam w stronę swojego domu, Adam ciągle szedł ze mną. Najwyraźniej nie chciał, żebym nosiła sama tyle zakupów i miał zamiar mnie odprowadzić do domu. Uśmiechnęłam się na tę myśl. A potem spoważniałam.
- Więc... Od jak dawna ty i Ola jesteście razem?
Adam zatrzymał się nagle i popatrzył na mnie.
- Dlaczego myślisz, że jesteśmy? - Zabrakło mi na chwilę słów.
- Na to wyglądało. Nazywasz ją Olką-babolką, jest dla ciebie taka ważna, wiele o sobie wiecie.
- Przyjaźnimy się od dzieciństwa, to wszystko. - Poczułam dziwną ulgę. Kiedy doszliśmy do domu, Adam oddał mi moje torby i zabrał swoją jedną.
- Czyli już nie będziesz dla mnie oschły? - Zrobił ponurą minę.
- Ciągle ci nie ufam. Dzisiaj było zabawnie, ale nie mogę tak po prostu ci zaufać. - To zabolało. Zamrugałam kilkakrotnie.
- Dlaczego?
- Dlaczego? - Zapytał drwiąco. - Dziewczyno, dręczyłaś moją przyjaciółkę! Jak innych również.
- W takim razie co z ciebie za przyjaciel, skoro nigdy wcześniej nie widziałam, żebyś z nią rozmawiał w szkole, albo jej bonił?
Popatrzył na mnie morderczym wzrokiem.
- Nic nie wiesz o przyjaźni - Odwrócił się na pięcie i odszedł. Czyli to nie tylko ja jestem tu fanką wielkich wyjść.

                                                                             ☺

     Tak jak każdy weekend, ten bez wyjątku został spędzony z Red i Weroniką. Najpierw poszłyśmy na kawę do La Crema Cafe, potem poszłyśmy do kina na jakiś film, głównie dla atrakcji, którą jest rzucanie w ludzi popcornem. Zniszczyłyśmy jednej parze randkę, a kiedy chłopak wezwał ochronę, dostałyśmy tylko ostrzeżenie. Potem i tak kontynuowałyśmy swoją zabawę, a ochroniarz na to nie reagował. W końcu zakochani wyszli z kina i poprosili o zwrot pieniędzy za bilety. Reakcja ochroniarza była oczywista, bo to nie pierwsza tego typu sytuacja. Przyczyną tego jest Red. Zawsze dostaje to, czego chce, nigdy nie przegrywa. Mężczyzna był młody, miał może około 23 lat. Kiedy znudziło nam się, wyszłyśmy. Przez cały czas kiedy tam byłyśmy, pracownik nie mógł oderwać wzroku od Red. Kiedy wychodziłyśmy, dał jej kartkę z numerem telefonu, a ona ją przedarła na pół i mu ją oddała. Następnie poszłyśmy posiedzieć trochę w parku, zrobiłyśmy sobie małą sesję zdjęciową, aż w końcu poszłyśmy na zakupy.
- Obróć się – rozkazała. Posłusznie okręciłam się powoli wokół własnej osi. - Nie, ale spróbuj to – Podała mi drugą kurtkę. Tamtą zdjęłam i zamieniłam na bordową parkę. Potrzebowałam pilnie nowej kurtki na zimę, więc był to mój główny cel dzisiejszych zakupów. - Odrazu lepiej. Kupuj.
Przejżałam się sobie w lustrze. Brakowało mi Natalii. Teraz nie rozmawiamy o niej zbyt często. Jest inaczej. Bez niej jest pusto. Nagle w lustrze za sobą zobaczyłam postać. Wysoki szatyn, pomimo zbliżającej się zimy, na jego skórze pozostała lekka opalenizna. Patrzył się na mnie. Odwróciłam się i spojrzałam teraz nie na jego odbicie, ale na niego. Uniósł wysoko rękę i pokiwał mi, a potem odwrócił się i poszedł.
- Co ten rozsiewacz HIF'u tutaj robi? - Amber zmierzyła oddalającego się już Kamila. - I dlaczego ci kiwał?
Wzdrygnęłam ramionami.
- Odkąd wpadł na mnie w La Crema Cafe ciągle go gdzieś widzę.
- Na twoim miejscu bym na niego uważała. - Dodała Weronika, która właśnie wróciła z torbą z zakupioną bluzą z napisem "Wild hearts can't be broken". Schowałam ręce do kieszeni kurtki.
- Wtedy coś powiedział... - Red popatrzyła na mnie z ciekawością – Że coś w sobie mam...
Amber przewróciła oczami i stanęła przede mną.
- Wiktoria, nie bądź głupia. Pewnie ten świr chce cie po prostu zaliczyć i tyle. - Chwyciła mnie za ramię i popatrzyła mi w oczy – Posłuchaj, jesteś urocza, piękna i masz świetny styl – Nachyliła się w moją stronę i powiedziała ciszej – Ale myślenie zostaw mnie - po czym popchnęła mnie w stronę kasy.

                                                                       ☺

    Biegłem przez las, nie zatrzymywałem się. W mojej prawej dłoni ściskałem miecz ociekający krwią. Miałem tylko jeden cel. Przebiegłem przez Gobliński Most i już docierałem do celu, kiedy trafiła mnie strzała. Upadłem na prawy bok. Nade mną pojawiła się ona. Trzymała w dłoni jeden z najrzadszych elfickich mieczy. Nie próbowałem się bronić, bo i tak nie miałem szans na wygraną. Zanurzyła miecz w moim ciele. Zabiła mnie.
- Nienawidzę cię – oznajmiłem, rzucając konsolę.
- Tak to już bywa, Ben. Jedni są ci gorsi, drudzy ci lepsi. Zazwyczaj ci drudzy wygrywają.
- Ale byłem tak blisko! Skąd wytrzasnęłaś ten łuk!? Zniszczyłem ci całą broń, oprócz niezniszczalnego Miecza Elfów!
- Zdradzę ci swój sekret... - Zbliżyła się do mnie i przyłożyła usta do mojego ucha – ...Chciałbyś.
- Pff... - Zrezygnowany, położyłem się na podłodze. Nie zdziwiłem się, kiedy Ola zrobiła to samo.
- Nie martw się – Poklepała mnie po klatce piersiowej – kiedyś się pozbierasz.
Westchnąłem ciężko i wpatrywałem się w sufit. Odkąd Ola przyjaźni się z Natalią jest inaczej, a jednak nic się nie zmieniło. Trudno jest to opisać. Sięgnąłem ręką do miski z serowym popcornem. Jak każdy człowiek, uwielbiam weekend. Brak obowiązków, granie z Olą, oglądanie filmów. Spojrzałem na nią. Wystarczy chwila nieuwagi, a ona już wraca do swojego nałogu ciągłego rozplątywania i na nowo zaplatania warkocza, pomimo, że jest w idealnym stanie.
- Na co się tak gapisz? - Popatrzyła na mnie rozbawionym wzrokiem.
- Na nic. Gramy? Tym razem skopię ci tyłek.
- A nie pooglądamy najpierw Supernatural? Potem jeszcze pogramy i może dam ci trochę szansy na wygraną...
- Dobra, najpierw Supernatural, ale potem skopię ci tyłek bez twojej pomocy.




~ Tym razem dodaję trochę szybciej dodaję ;3 Tylko 2 komentarze pod ostatnim rozdziałem? Wiem, że stać was na więcej ;) <3 Dajcie znać czy wam się podobało. Dzisiejszy rozdział trochę na luzie, no bo z końcu u nich jest weekend :D Shopping ♥ ! Jeszcze tylko jutro i piątek i nas też to czeka ;3 A co wy będziecie robić w weekend? Ja już może zancznę pisać nowy rozdział, pooglądam trochę seriali i obowiązkowo poczytam książkę. Ostatnia część Darów Anioła a ja połowę chyba przeczytałam w miesiąc. W życiu tak długo książki nie czytałam! Ale to wszystko przez naukę :/ Dajcie znać co myślicie o rozdziale! No i czy podoba wam się nowy, zimowy wygląd bloga :D ^^  Do zobaczenia, papa :*~

♥♥♥

niedziela, 1 listopada 2015

#11


                        Część II                KOMPLIKACJE

     Oczy Olivera błyczały pod przymrużonymi powiekami, a dołki pod nimi wyraźnie się zarysowały. Jasnobrązowe włosy miał jak zawsze potargane, a na brodzie lekki zarost. Obserwowałem przyjaciela z uwagą. Pod czarną skurzaną kurtką nosił białą pogniecioną koszulkę z długim rękawem. Sposób w który się ubierał nie był niechlujny, lecz zazwyczaj w lekkim nieporządku. Zawsze robił wszystko od niechcenia i próbował udawać, że tak nie jest. Pomimo wyraźnego zmęczenia był zawsze uśmiechnięty, miły dla wszystkich, skromny, przyjacielski – czyli taki, jakich kolesi nie lubię. Ale to wszystko było tylko przykrywką. Zastanawiałem się, o czym myśli Oliver, żeby zmusić się do uśmiechu. Może wyobraża sobie Amber z wielkim pryszczem na czole, albo że Wiktorę, która się do niego przylepiła odkąd pojawił się w szkole, przejechał autobus? Mimowolnie prychnąłem śmiechem.
- O co chodzi? - zapytał Oliver z badawczą miną.
- Nic, po prostu wyobraziłem sobie, że Wiktorię potrąca autobus. - Mój przyjaciel również się zaśmiał.
- Marzenia. - Szukał czegoś w swojej szafce, kiedy ze mną rozmawiał. W końcu zamknął ją i chyba nie znalazł tego, czego szukał. Kiedy w końcu na mnie spojrzał, zobaczyłem jeszcze wyraźniej zmęczoną twarz.
- Wiesz, jakbyś zrobił sobie dzień wolny i nie poszedł do szkoły, żeby odpocząć, nie obraziłbym się. -Zawsze mnie zastanawiało, czy to u nich rodzinne, że każdy w rodzinie Red udaje kogoś innego. Oliver spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko.
- Przestań mi matkować. Jest ok. - Uniosłem teatralnie jedną brew. Nie było sensu toczyć tego tematu dalej, bo nieważne co powiem, on i tak postawi na swoim.
Po korytarzu rozniosły się szepty, aż w końcu wszyscy uczniowie obecni w nim wybuchli śmiechem. Odwróciłem się. Do szkoły wszedł Kamil. Ubrany w szarą koszulkę i ciemne dżinsy. Niby nic w tym śmiesznego, ale kiedy dostrzegłem jego twarz...
Zacząłem śmiać się z innymi.
Nos Kamila i wokół niego był cały siny i opuchnięty, a na nim znajdował się biały plaster. Kamil to jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie osób, a ten widok poprawił mi cały dzień. Może nawet tydzień. Kiedy przemknął przez korytarz, śmiechy powoli cichły. Próbując złapać oddech, zwróciłem się do Olivera.
- Chciałbym wiedzieć kto mu to zrobił – zaśmiałem się ponownie – i osobiście tej osobie podziękować.
Chłopak pomimo, że wyglądał na głęboko rozbawionego, wydawał się być nieobecny. Wyjął komórkę z kieszeni i wpatrywał się na ekran, czekając na coś. Po chwili schował ją i ponownie zachowywał się, jakby wszystko było w porządku. Wzruszył ramionami.
- Może będziesz miał okazję.

                                                                          ☺

     Zastanawiałam się, czy Kamil przyjdzie do szkoły. Byłam prawie pewna, że tego nie zrobi – a jednak. Mieliśmy historię, minęły już cztery lekcje. Po sali ciągle rozchodziły się szepty i chichoty. Czasami ktoś nawet rzucił jakiś tekst do Kamila. A on tym czasem wyglądał, jakby szukał drogi ucieczki. Patrzył się tępo w zeszyt i już po 2 lekcji przestał reagować na zaczepki. Siedząca za nim Red kopała go w krzesło i rzucała swoje komentarze. Siedziała razem z Wiktorią. Ogniste fale opadały na ławkę. Wyglądała tak pięknie, że gdybym potrafiła rysować, mogłabym przenieść jej piękną postać na kartkę. Red zawsze wyglądała jak księżniczka z bajki. Przypomniał mi się dzień, w którym zobaczyłam ją po raz pierwszy. Miałam wtedy wrażenie, że przeniosłam się do Disney'a. Nauczycielka zauważając roztargnienie w klasie, zagroziła, że jeśli się nie uspokoimy zrobi nam kartkówkę. Kiedy jej uwaga nie zadziałała, zrobiła jak powiedziała. Oddałam kartkę nauczycielce. O dziwo poszło mi nienajgorzej. Ola też wyglądała na zadowoloną. Do sali weszła szczupła kobieta. Przeprosiła za przeszkodzenie w lekcji i wzrokiem szukała kogoś po klasie. Jej wzrok przemknął przez Amber, kilka innych osób z klasy, na chwilę zatrzymał się na Kamilu, potem na Oli i w końcu zatrzymał na mnie.
- Chciałam tylko poprosić do siebie Natalię. - Kobietą była pani pedagog. Wyglądała poważnie. Przez chwilę siedziałam, nie mając zamiaru wstać, a potem chciałam coś powiedzieć. Cokolwiek, co byłoby nieodpowiednie. Poczułam lekką dłoń na swoim raminiu.
- Natalia, nie... - Szepnęła do mnie. Wstałam powoli i bez komentarza ruszyłam w stronę pedagoga szkolnego. Szłam bardzo powoli,bo chciałam chociażby w ten sposób ją zirytować. Szłyśmy piętro niżej, przez korytarz i wreszcie weszłyśmy do małego pomieszczenia. Kobieta posprzątała bałagan na biórku i usiadła.
- Proszę – Wskazała ruchem głowy na pojedyńczy fotel. Ma mnie za idiotkę, niewiedzącą gdzie ma usiąść, kiedy jest tylko jeden fotel? Opadłam na niewygodne siedzenie.
- To już druga lekcja, z której mnie pani zabiera. Wow. Wiedziałam, że w szkole nie można palić, ani pić, ale nie wiedziałam, że teraz karze się za chodzenie na lekcje. - Kobieta popatrzyła na mnie lekko zirytowana.
- 5 minut. Tylko tyle potrzebuję. - Kiedy nie otrzymała żadnej reakcji, kontynuowała – Podjęliśmy dzisiaj decyzję, poinformowania twojej mamy, o nadchodzących spotkaniach po szkole.
Mój puls przyspieszył, a włoski na karku zjeżyły się. Usiadłam prosto.
- Nie może pani.
- Natalio, to wszystko dla twojego dobra...
- Skąd wy możecie wiedzieć co jest dla mnie dobre, kiedy ja sama tego nie wiem!? Dlaczego myślicie, że mnie znacie, kiedy ja sama nie wiem kim jestem!? Kim pani w ogóle jest!? Chodzi pani sobie po świecie i myśli, że wie pani wszystko o wszystkim i o wszystkich, bo ma pani wypisane na jakimś papierku, że wolno pani ingerować w czyjeś życie. - Zmęczona wylewaniem z siebie słów, odetchnęłam. Nastała cisza, która nie trwała długo.
- Masz racje. Nic o tobie nie wiem. Ale chcę ci pomóc.
- Nie chcę pani pomocy – zmierzyłam ją surowo – Nie chcę niczyjej pomocy. Nie potrzebuję pani, ani nikogo innego.
Nogi same uniosły mnie z fotela i wyniosły z małego pokoju. Tym razem nie wybiegłam, tylko dla odmiany leniwym krokiem wyszłam. Nie trzasnęłam nawet drzwiami. Zabawne, że w 5 minut, zanim doszłam do klasy, zdążyłam wspomnieć całą swoją przeszłość i porównać ją do teraźniejszości. Od wspólnych zabaw z tatą i mamą, przez dzień, w którym otrzymałam Mruczka, pierwszą noc, którą mój tata przespał gdzie indziej, niż w naszym domu, dzień w którym poznałam Amber i kolejny dzień,w którym ponownie wszystko straciłam. Przyzwyczaiłam się do braku ojca, ale czy dostosuję się do braku swoich przyjaciółek? Minęły prawie 2 miesiące, odkąd udaję przyjaciółkę Oli. Weszłam do sali i obiegłam wzrokiem całą klasę. Dostrzegłam Amber siedzącą koło Wiktorii, a za nimi Weronikę. Wszystkie parzyły na mnie wzrokiem pełnym odrazy. Potem spojrzałam na Olę. Siedziała sama i czekała, aż się do niej dosiądę.

                                                                         ☺

Minął ponad rok. Ponad rok od przeprowadzki z Londynu, a ja ciągle nie przestałem czekać. Każdego dnia błagałem o chociażby najkrótszy sms, typu "U mnie wszystko okay". Ale nic takiego nie nadchodziło. Zastanawiałem się czasem, czy to wszystko, co wydarzyło się w Londynie, nie było jednym wielkim snem. A wtedy przypominam sobie jej głos. Pełen energii, stanowczy. Była zbyt realna by mogła być snem, ale zbyt niesamowita, by mogła być prawdziwa. Wybrałem źle. Wybrałem posłuszeństwo, zamiast szczęścia, a teraz za to płacę. Ale gorsze od jej braku było poczucie lęku, że ona mnie nienawidzi. Albo, że jakiś inny chłopak robi z nią rzeczy, które ja kiedyś z nią robiłem. Mdliło mnie na samą tą myśl. Zawsze czułem się zazdrosny, że tak dobrze dogaduje się z innymi chłopakami. Bywałem zazdrosny, ale jej ufałem i nigdy się na niej nie zawiodłem. A ona na mnie tak.
- Znowu lamentujesz nad swoją niespełnioną miłością? - Amber zawsze wślizga się do mojego pokoju niczym kot. Nigdy nie słychać kiedy wchodzi, chyba, że chce być usłyszana. - Weź już sobie daj spokój. Jest tak wiele różnych piękności na świecie, a ty płaczesz nad jedną dziewczyną. Ona już na pewno pieprzyła się dziesiątki razy przez ten czas, a ty? Nie poznaję cię. Gdzie jest ten chłopak, który przebierał między dziewczynami, a innym nieszczęśliwie zakochanym w sobie chłopakom łamał serca?
To prawda, czasem nie tylko dziewczyny podkochiwały się we mnie.
- Znajdź sobie wreszcie inne zajęcie, niż tylko zatruwanie ludziom życia - Warknąłem w jej stronę.
- Ale w tym przecież jestem najlepsza – Puściła do mnie oczko i wyszła.
"Nie masz lepszych rozrywek niż wtrącanie się w życie innych!?", "Jakbyście miały nudne życie i musiały się wtrącać w czyjeś" – dokładnie te same słowa mówiłem, kiedy Natalia nocowała ostatni raz u Amber. Nie zastanawiałem się wcześniej o co poszło w ich kłótni, wiedziałem tylko tyle, co usłyszałem z plotek i od Adama. Z Amber nigdy wiele nie gadałem. W jednej sekundzie przypomniała mi się tamta noc. Obudziły mnie wrzaski i śmiechy. Wstałem i zdenerwowany przerwaniem snu, wszedłem im do pokoju, prawie nagi. Nie zwracałem wtedy na to uwagi. Widziałem wtedy wyraźne zaniepokojenie na twarzy mojej siostry. Jakby bała się, że coś usłyszałem. Ale usłyszałem tylko niewiele,w szczególności często powtarzające się imię Aleksandra. I wtedy zareagowałem.
Nie znam dobrze Oli, wiem tylko tyle, że tak samo jak ja, przyjaźni się z Adamem. Ale nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą. Amber w każdej szkole miała swoją grupkę przyjaciółek, jak i również grupkę ludzi, którą najbardziej dręczyła. Nigdy mnie to za bardzo nie interesowało. Czasem rzuciłem jej jakąś uwagę, ale ona i tak będzie robić co zechce. To normalne w tej rodzinie. Nigdy ich nie rozumiałem i nie potrafiłem się tutaj odnaleźć. Każdy kogoś udaje. To chyba jedyna cecha, którą z nimi łączę. Nie potrafię być sobą, kiedy nawet nie rozumiem kim jestem. W Londynie był mój dom. Mój dom był przy niej, a teraz jestem bezdomny.

                                                                      ☺

Umówiłam się z Red i Weroniką, że spotkamy się w La Crema Cafe. Liście opadły już dawno temu, a w najbliższym czasie zacznie padać śnieg. Uwielbiam zimę. Wszystko jest białe, czyste i spokojne. Schowałam nos w szalik, aby ogrzać twarz, w którą powiewał zimny wiatr. Weszłam do środka. Przywitała mnie dobrze znana mi miszanina zapachów kawy, gorącej czekolady i słodkiego ciasta do tarty. Rozejrzałam się, ale nie widziałam nigdzie dziewczyn. Powiesiłam swój płaszcz na wieszaku i zajęłam nasze ulubione miejsce, czyli ogromny fotel na samym końcu kawiani, w ustronnym miejscu. Wyjęłam komórkę i słuchawki i zaczęłam słuchać Ed'a Sheeran'a. Przymknęłam na chwilę oczy i wsłuchiwałam się w cichą melodię. W przeciwieństwie do Natalii wolę słuchać muzyki na średniej głośności, niż na maksymalnej, przez którą ona jest prawie głucha. Ktoś szturchnął mnie lekko w ramię. Nie zauważyłam, kiedy całkowicie zamknęłam swoje powieki. Leniwie je rozchyliłam, spodziewając się widoku Amber lub Weroniki. Ale przez rozmazany obraz zobaczyłam męską figurę i brązowe potargane włosy. Zamrugałam kiklakrotnie, kiedy w pierwszym momencie pomyślałam, że to Oliver. Jednak się zawiodłam. Kiedy odzyskałam wyraźny zwrok, zobaczyłam siedzącego naprzeciwko, pochylającego się w moją stronę Kamila.
- Przepraszam, że niszczę twój zapewnie emocjonalny, erotyczny sen.
- Nie ma za co. Serio. A teraz idź. - Włożyłam spowrotem słuchawki do uszu, a on ciągle tam siedział i patrzył się na mnie. Ruszał ustami, jakby coś mówił.
- Co znowu!?
- Pomyślałem, że przyda ci się towarzystwo – Przysunął w moją stronę małą filiżankę cappuccino. - No i strzykawka energii.
- Mam nadzieję, że Natalia mocno ci przywaliła. - Zdenerwowanym ruchem sięgnęłam torbę i schowałam do niej słuchawki.
- Zastanawia mnie, skąd tyle siły w tak małej osóbce – Zrobił minę wyrażającą podziw – Zapewnie pije więcej kawy niż ty.
Wzięłam małego łyka cappuccino i odstawiłam filiżankę, poczułam mocne ukłucie gorąca na czubku języka.
- Skąd wiedziałeś, jaką piję kawę?
- Nie pierwszy raz tu na ciebie wpadłem, Wiktoria.
- Czyli teraz nie jesteś tylko zboczeńcem, ale i również prześladowcą?
- Lubię się dowiadować czegoś o swoich następnych ofierach. - Przewróciłam oczmi.
- Posunąć się tak daleko, żeby molestować Alkę? To była przesada, nawet jak na ciebie. - Upiłam kolejnego łyka. Kamil obserwował mnie uważnie. Przez jakiś czas się nie odzywał i myślałam, że wreszcie sobie pójdzie.
- Ty coś w sobie masz... Jeszcze nie wiem co, ale się dowiem.
Zrobiłam pytającą minę. Nie miałam pojęcia o czym ten świr gadał.
- Zanim odejdziesz... - Zrobił zaskoczoną minę, jakby nie planował się nigdzie wybierać – Podoba mi się twoja nowa ozdoba. - Pstryknęłam palcem w plaster na jego nosie. - Dodaje ci... charakteru.
Chłopak poczerwieniał, a do kawiarni weszła Amber i Weronika. Kiedy Red wchodzi, w jednej sekundzie staje się najważniejszym punktem w całym budynku. Wszystkie oczy skierowane są na nią, a ona przechodzi obojątnie przez pomieszczenie, niezauważając nikogo – to jest Red. Jest niczym ognisty, jarzący się płomień w głębokiej nicości.
- Ej, ty napalona pijawko. Chyba pomyliłeś miejsca.
Kamil wstał i już ruszał w stronę wyjścia, kiedy Amber go zatrzymała.

- Nie zapomniałeś czegoś? - Podniosła ze stolika moją opróżnioną filiżankę i podała w jego stronę – Jak już tu jesteś, to przydaj się na coś i oddaj to. - Podała mu ją, a on spiorunował Red wzrokiem i wychodząc odłożył z trzaskiem filiżankę na ladę.





~~~~~~~~~~~
No i to by było na razie na tyle :)
Tak, wiem, że długo czekaliście, ale nie miałam w ogóle czasu na pisanie.
Nauka, nauka i jeszcze więcej nauki.
Więc teraz nie panikujcie, jak nie będzie długo rozdziału, bo z powodu braku czasu będę je dodawać tak co miesiąc. To i tak nie długo, bo czytając różne ff czekam za niektórymi rozdziałami 2-3 miesiące ;) Z góry przepraszam za błędy, jeśli jakieś się pojawiły. Jestem po prostu zmęczona i nie zwracam rzeczy na takie uwagi...
No i brawo ja, bo właśnie się skapłam co napisałam xddd
No dobra, chyba lepiej zaraz odpocznę xd
Ale planuję jeszcze trochę porobić na stronie z postaciami.
A tak wgl to co myślicie o zwiastunie!? :D
I czy podoba wam się muzyka do bloga?
Koniecznie dajcie znać!
Jutro nie idę do sql, bo mam wolne i jak będę miała czas (mam jak zawsze dużo nauki) i wenę, to zacznę pisać następny rozdział ;)
Możecie mi również pisać, co u was, bo bardzo mnie to ciekawi :D
No i oczywiście napiszcie co sądzicie o rozdziale <3
Także żegnam się z wami, pyrki!
Trzymajcie się, cześć!