Natalia
przeszukała całą moją szafę w poszukiwaniu sukienki dla mnie, w
której mogłabym pokazać się na imprezie. Wytłumaczyła mi, że
nie chce być "tą której Red już nie potrzebuje". Nie
chce, żeby ludzie myśleli, że się jej boi. Może ona nie, ale ja
osobiście bałam się tego pomysłu i bałam się Amber.
-
Może twoja mama coś ma?
-
Nie ma mowy, nie zabiorę sukienki swojej mamy.
-
Przecież pożyczysz ją tylko na pół godzinki! Dosłownie
wejdziemy i wyjdziemy! Nie mam zamiaru tam zostawać dłużej, chcę
tylko udowodnić innym, że się wcale nie boję Red. - Błagała
mnie jeszcze jakiś czas, aż w końcu się zgodziłam.
-
Ale wejdziemy i wyjdziemy? - Chciałam się upewnić.
-Wejdziemy
i wyjdziemy. Obiecuję. - Poszłyśmy do pokoju mojej mamy,
otworzyłam szafę i nie znalazłam w niej żadnej w miarę
eleganckiej sukienki. - Na strychu mamy jeszcze jedną szafę i
trzymamy w niej niektóre rzeczy, między innymi kurtki zimowe, ale
możemy sprawdzić.
-
Mhm. - Poszłyśmy na górę, otworzyłam szafę. Pośród kurtek i
różnich sweterków znalazłam kilka sukienek. Nie byly one jakieś
bardzo eleganckie. Nagle przypomniało mi się, że moja mama była
niedawno na pogrzebie jakiejś dalszej znajomej. Założyła wtedy
taką czarną sukienkę na naramkach i żakiet. Dojrzałam na
spodzie szafy podełko, a kiedy je otworzyłam, w środku znalazła
się sukienka, której szukałam.
-
Hmm.. Elegancka, w miarę krótka i w porównaniu do reszty jest
najlepsza. Idź ją założyć, poczekam na ciebie, a potem zrobię ci makijaż i włosy. - Zrobiłam jak kazała. Natalia poczekała
przed pokojem, kiedy się ubrałam, kazałam jej wejść.
-
Przyznam, że dobrze na tobie wygląda. W sumie nie trzeba nic robić
z twoimi włosami, bo rozpuszczone pasują świetnie do sukienki. Ale
musimy pozbyć się tego. - Bez pytania zdjęła moje okulary.
-
Natalia, ja bez nich prawie nic nie widzę!
-
Najważniejsze, żeby to inni widzieli dzisiaj ciebie. - Odłożyła
moje okulary na biórko i zmierzyła mnie od dołu do góry – Wow.
-
Co, wow?
-
Po prostu wow. Wyglądasz od razu lepiej bez tych gogli.
-
Chciałabym to widzieć..
-
Masz soczewki?
-
Nie noszę. Kiedyś próbowałam, ale są niewygodne. - "I nie
mam zamiaru ich więcej zakładać!"
-Wytrzymasz
te 20-30 minut?
-
Myślę, że dam radę. - Podeszłam do lustra i przymrużyłam oczy,
aby spróbować coś zobaczyć. Naprawdę wyglądałam... Ładnie.
Natalia wybrała dwa cienie na moje oczy: beżowy i brązowy kolor na
zewnętrznym kąciku oka. Usta pomalowała mi jasoróżowym
błyszczykiem.
-
Kurcze.. - zaczęła – ty serio jesteś ładna.
-
Z makijażem każdy jest ładny.
-
Nie, ty serio jesteś ładna, tylko te okulary cię oszpecają.
-
Bez nich nie widzę!
-
Myślalaś kiedyś nad zmianą oprawek? - Nie myślałam, bo wygląd
nie ma dla mnie znaczenia. Chociaż przyznam, że kiedy usłyszałam
od Natalii, że jestem ładna, zrobiło mi się miło. - Tak samo z
warkoczem i tymi kitkami, które nosisz... O wiele lepiej ci w
rozpuszczonych włosach.
-
Spięte włosy nie przeszkadzają mi podczas lekcji... Z resztą
chodźmy już. - Krzyknęłam mamie, że wychodzimy i zjemy coś na
mieście. Było mi trochę głupio tak ją wystawić. Pewnie będę
musiała jej się nieźle tłumaczyć gdy wrócę. Szłam przez
korytarz boso, bo nie chciałam, aby usłyszała odgłos szpilek na
kafelkach. Założyłam je przed domem, a potem poszłyśmy do
Natalii, aby ona się uszykowała. Przez całą drogę podtrzymywała
mnie za ramię, abym nie upadła. Spóbujcie kiedyś iść przez
ulicę na szpilkach z zamkniętymi oczami, to podobne uczucie.
Natalia ubrała swoją turkusową sukienkę i srebrne szpilki, do
tego trochę biżuterii.
-
Wyglądasz ślicznie – Skomentowałam.
-
Czyli jednak coś widzisz? - Zaśmiała się. Odpowiedziałam jej
unoszeniem ramion. Naprawdę po raz pierwszy poczułam się z kimś
swobodnie. Z kimś kto nie jest moją mamą, czy tatą. Ale najlepszy
był brak uczucia lęku. Nie bałam się już Natalii, a z nią nie
bałam się Amber. Jej pokój był ogromny, a wnim mieściło się
ogromne dwuosobowe łóżko, ogromne lustro, ogromne okna z
parapetami, na których można usiąść i ogromna szafa z ogromną
ilością ubrań. Wszystko było takie ogromne, a ja czułam się tam
taka mała.
☺
Willa
rodziny Red stała tuż przede mną, kiedy przejżałam na oczy, że
to wcale nie taki dobry plan, jak myślałam. Amer Red jest idealna i
nigdy nie przegrywa. Tym razem napewno też wygra. Chwyciłam Olę za
ramię, nie dlatego, bo nie chciałam, żeby upadła. To ja nie
chciałam upaść. Wzięłam głęboki wdech. Wystarczyło już tylko
nacisnąć klamkę i zrobić krok, a już byłabym w środku.
Stałyśmy tak chwilę przed dębowymi drzwiami.
-
Chcesz wracać? - Jak mam pokazać innym, że nie boję się Red, gdy
naprawdę się jej boję? Są dwa wyjścia: albo odejdę, albo tu i
teraz przestanę się jej bać i pokażę to innym.
-
Nie. - Nacisnęłam klamkę i popchnęłam ciężkie drzwi. Na
początku nikogo nie obchodziło, że ktoś przyszedł na imprezę,
zmieniło się to, kiedy zauważyli, że na imprezę przyszła "ta
której Red już nie potrzebuje" i "ta której nie lubi
Red, więc nikt jej nie lubi". Wszystkie oczy powędrowały w
naszą stronę. Wydawało mi się, że nikt w pierwszej chwili nie
poznał Oli i wszyscy jej się dziwnie przyglądali. Zrobiłam krok
do przodu, a potem drugi ciągnąc ze sobą swoją nową
przyjaciółkę, której cała odwaga zniknęła za drzwiami.
Uniosłam wysoko podbrudek rozglądając się wokoło.
-
No, gdzie moja solenizantka?
-
Szukasz mnie? - Sztucznie miły głos dobiegł z salonu, z którego
wyłoniła się Red. Miała na sobie czerwoną sukienkę, a usta
pomalowane czerwoną szminką. Uwielbiała podkreślać, że należy
do rodziny Red – bogatych i zawsze najlepszych.
-
Przyszłaś złożyć mi życzenia urodzinowe?
-
Nie, chciałam tylko spróbować trochę tortu.
-
Dobrze to zrobi na twoje kościste dłonie – "Oddychaj Nat.
Nie daj jej wygrać."
-
Dzięki za dobrą radę, przyjaciółko.
-
Wydaję mi się, że znalazłaś sobie inną przyjaciółkę –
wskazała głową na Olę. Nie miałam bladego pojęcia, czy właśnie
gramy, czy kłócimy się na serio.
-
Pomogła mi się pozbierać, gdy tak okropnie mnie potraktowałyście.
-
Zastanów się lepiej, jak ty potraktowałaś nas! - Wszyscy patrzyli
na nas z zaciekawieniem. Miałam ochotę krzyczeć i uciec z tego
przeklętego domu. Red chce sprawić, aby wina naszej kłótni spadła
całkowicie na mnie. "Nie dam jej tak łatwo wygrać!".
-
To co zrobiłam, należało się wam, po tym jak traktowałyście
mnie przez te wszystkie miesiące!
-
Powiedziałaś komuś kogo kochałam coś, o czym wiedziałaś tylko
ty, dlatego , bo czułaś się z tyłu? - "Że co!?" -
miałam ochotę to głośno wykrzyczeć! Ona chce zrobić ze mnie
potwora, chce sprawić, aby wszyscy mięli ją za biedną, zraniąną
dziewczynkę, a mnie za zazdrosną szmatę! A najgorsze jest to, że
jej się udaje! Wszyscy spojrzeli na mnie z odrzuceniem, Wiktoria i
Wronika obięły płaczącą Red, inni zaczęli ją pocieszać, a
reszta zaczęła krzyczeć, abym ja i Ola, która była ze mną przez
ten cały czas i trzymała mnie mocno się wynosiły. Byli na tyle
uprzejmi, że otworzyli nam drzwi, a potem kilka par rąk wypchnęło
nas z domu. Po raz kolejny stałyśmy chwilę przed domem Red w
ciszy. Mimowolnie zaczęłam płakać, zasłąniając usta swoją
kościstą dłonią.
-
Odprowadzę cię do domu – Chwyciła mnie pod ramię.
-
Nie, to ja odprowadzę ciebie. Sama nie dotrzesz do domu bez
okularów. - Szłyśmy w ciszy, którą przerywały jedynie odgłosy
korków na chodniku rozchodzące się echem. Wieczór był przyjemny,
ciepły, i od czasu do czasu zawiał delikatny wiatr.
-
Dosłownie weszłyśmy i wyszłyśmy, co nie? - Chciałam przerwać
tę ciszę pomiędzy nami. Spojrzałam na nią i wysiliłam się na
lekki uśmiech, ale ona nawet na mnie nie spojrzała. Doszłyśmy pod
furtkę do domu Oli.
-
W sumie, to nie zjałyśmy nic na mieście. Może wejdziesz, to
odgrzeję obiad?
-
To miłe z twojej strony.. Ale nie jestem pewna czy twoja mama...
-
Nie ma nic przeciwko, żebyś mogła do mnie przychodzić.
-
Myślałam, to znaczy, wydawało mi się, że za mną nie przepada.
-
Bo nie przepada... Ale w naszej rodzinie jest taka tradycja, że
jeśli ktoś zrobi ci coś nie wiem jak okropnego, ale przeprosi, to
oznacza, że tego żałuje. Ty mnie przeprosiłaś, więc ci
wybaczyłam. - Poczekała chwilę – Nie wiem co zaszło między
tobą, a Amber, ale myślię, że jeśli ją przeprosisz, to jest
zawsze jest szansa, że ci wybaczy. Ale musisz tego żałować. - "Problem w tym, że ja też
nie wiem co zaszło między mną, a Red." - To jak, wchodzisz?
Uśmiechnęłam
się do niej, ale tym razem po raz pierwszy, był to szczery
uśmiech.Weszłam do środka, a na wejściu powitała nas jaj mama.
-
Pasuje ci ta sukienka, skarbie. - Chyba o czymś zapomniałyśmy...
-
Potem ci to wytłumaczę mamo... - Nie dostrzegłam ani trochę
złości na twarzy jej matki. Jeśli była zła, to jedynie na mnie,
bo wie, że takie wyjście na impreze bez jej zgody i pomysł
zabrania jej sukienki mogłam wymyślić tylko ja spośród nas
dwóch. Wyraz jej twarzy się zmienił, kiedy spojrzała na mnie. Ale
ku mojemu zdziwieniu, zamiast żalu czy wściekłości zobaczyłam
troskę.
-
Mogłabyś nam zgrzać obiadu, mamo?
-
Jasne, ale czy coś się stało? - Pokazała ruchem głowy na mnie.
Nie rozumiałam dlaczego, dopóki nie przypomniałam sobie, że
płakałam i tusz do rzes ubrudził całą moją twarz. Ostatnio często mi się to zdarza.
-
To nic takiego. - Nie chciałam opowiadać mamie Oli, dlaczego
płaczę. Ja takich rzeczy nie mówię nawet swojej mamie.
-
Idźcie na górę, zawołam was, jak obiad się zgrzeje. - Poszłyśmy
do jej pokoju. Okropnie mi ulżyło, że nie musiałam się
tłumaczyć. Jutro sobota, więc przez dwa dni nie będę oglądać
Red, ani reszty moich przyjaciółek.
-
Powiesz mi teraz, co naprawdę wtedy zaszło?
-
Już ci mówiłam...
-
Z tego co wiem, to tylko część tego, co się wydarzyło. - Red
zmusza mnie do kolejnego wymyślania. Opowiedziałam to tak, aby było
w tym jak najmniej mojej winy. A więc: Amber miała tajemniczego
chłopaka, o którym nikomu nic nie mówiła. My z dziewczynami
wiedziałyśmy tylko tyle, że Red rozmawia z nim po szkole przez
telefon godzinami i znałyśmy go tylko ze zdjęcia jakie nam
pokazała. Przypadkiem nakryłam pewnego razu jak całuje się z
innym i zrobiłam zdjęcie, bo miałam dość, że wszystkich
traktuje jak zabawki. Raz na w-fie poszłam do szatni do łazienki.
Byłam sama, więc wzięłam jej telefon spisałam numer i ze swojego
telefonu wysłałam jej kochasiowi to zdjęcie i podpisałam "Twoja
dziewczyna ma innego.". Chodziło mi tylko o to, aby dostała
nauczkę i żeby już tak więcej nie robiła. Kiedy się spotkałyśmy
dzień później, oświadczyły, że już mnie nie potrzebują i nie
chcą takiej fałszywej przyjaciółki. Okazało się, że Red kiedy
nie miałam telefonu przy sobie, miała go i znalazła wysłaną
wiadomość. Dziewczyny wstawiły się za nią, pomimo, że
traktowała nas wszystkie nie fair przez cały czas, a ja to zrobiłam po raz
pierwszy, żeby Red dostała nauczkę.
-
Chciałam dobrze przez cały czas. - Ola wysłuchała mnie w ciszy i
nie przerywała mi. - Ale może ja po prostu nie chcę się z nimi
godzić. Może tak naprawdę zawsze tego chciałam, uwolnić się od
nich.
-
Może. - Cieszyłam się, że Ola mnie rozumie. Nadal jej ciągła
obecność przy mnie wydawała mi się dziwna, ale przynajmniej ktoś
mnie wreszcie słuchał. Zeszłam na dół do łazienki zmyć
rozmazany makijaż, a potem dołączyłam do Oli i jej mamy na
obiado-kolację. Jej mama wydawała się być spięta w mojej
obecności, ale chciała jak najmniej to ukazywać, a ja starałam
się jej pokazać, że nie musi się przy mnie spinać. Po posiłku
poszłam razem z Aleksandrą do jej pokoju.
-
Moja mama odwiezie cię do domu.
-
Nie ma potrzeby, przejdę się. Z resztą nawet nie mam zamiaru
wrócić do domu. Powłóczę się trochę po mieście przez tę noc,
bo i tak nie zasnę. - Nie kłamałam. Nie zasnęłabym z myślą, że
cała szkoła ma mnie za potwora, a moje przyjaciółki mnie
wykorzystują. Już raz tak zrobiłam, kiedy miałam mieć pierwszą
nockę bez taty w domu. Miałam 9 lat i uciekłam w nocy przez okno.
Chodziłam trochę po mieście, trochę po parku. Mogłabym to zrobić
jeszcze raz.
-
Na to nie mogę ci pozwolić. Twoja mama wie, że jesteś u nas w
domu, więc jesteś pod naszą opieką.
-
Nie jestem pod niczyją opieką i sama potrafię o siebie zadbać!
-
Rób co chcesz, ale musisz zrozumieć, że na świecie są ludzie
którzy chcą dla ciebie dobrze i chcą ci pomóc. I nie oddtrącaj
ich, bo możesz ich stracić, a wtedy już nie będzież miała nikogo. Samodzielność jest trudniejsza niż myślisz. -
Spojrzałam na nią
-
Kogo masz na myśli? - Czekałam niecierpliwie na odpowiedź – Kto
stara się mi pomóc? Kto chce dla mnie dobrze? Przez ostatnie 9 lat
dbałam sama o siebie i jakoś nikt mi nie pomógł!
-
Bo odtrącasz tych którzy chcą ci pomóc!
-
Na przykład!?
-
Twoją mamę.
-
Moją mamę!? Kiedy ona chciała mi niby pomóc!? Ciągle nie ma dla
mnie czasu i ma miliony ważniejszych rzeczy ode mnie!
-
A próbowałaś ty jej kiedyś pomóc?
-
O co ci w ogóle chodzi!?
-
O to, że wiem mniej więcej jak wygląda sprawa między wami. Twoja
mama stara się do ciebie zbliżyć, ale ty jej na to nie pozwalasz.
-
Niby co ona robi, że chce się do mnie zbliżyć!? Kompletnie nic!
-
A czy ty coś robisz, żebyście były bliżej? - Chwila ciszy.
-
Koniec rozmowy! - Zabrałam swoją torebkę i już szłam w kierunku
wyjścia z pokoju.
-
I po raz kolejny odrzucasz kogoś, kto stara ci się pomóc. -
odwróciłam się i spojrzałam w jej oczy.
-
Dobranoc, Ola.~ Mam nadzieję, że się podobało :) Dziękuję za poprzednie komentarze, jeśli macie jakieś uwagi, możecie również pisać :) Postaram się, aby następne rozdziały były dłuższe, ale jeśli takiej długości wam odpowiadają, to piszcie w komentarzach ;) Ogromnie dziękuję za przeczytanie! Do zobaczenia! <3 ~





