Kilka
kolejnych tygodni minęło w mgnieniu oka. I przez te kilka tygodni
moje życie wreszcie nabrało barw. Praktycznie każdy dzień
spędzałam z Natalią. W szkole, w drodze ze szkoły, po szkole, a
czasami w weekendy chodziła ze mną do biblioteki pomagać mojej
mamie, która czuje się już znacznie swobodniej w jej obecności.
Jednak nadal każe mi na siebie uważać. Całą rodziną jesteśmy
jej wdzięczni za to, co zrobiła. Natalia również jest zadowolona
z powodu sprzedanych rzeczy, bo przecież również na tym zarobiła.
Mój tata dostał pracę lokaja w hotelu Marco Lucas, 40 kilometrów
od naszego miasta. Kiedyś uczył się w tym kierunku, ale nie dostał
pracy w tym zawodzie. Teraz mu się poszczęśliło. A najpiękniejsze i za razem najdziwniejsze jest to,
że Amber Red od tych kilku tygodni nie wchodzi mi i Natalii w drogę.
Po prostu omija nas szerokim łukiem i nie rzuca komentarzy. Jednak
Natalia jest ciągle czujna. Poza tym, norma. Dzisiejszy dzień
zapowiadał się być niewyróżniającym się od innych,
najzwyklejszym, spokojnym dniem. Jednak nie zapominajmy, że nie
tylko Amber uwielbia mnie zaczepiać w tej szkole.
Po
przeciwnej stronie korytarza stała grupka chłopaków. Natalia
szukała czegoś zawzięcie w swojej szafce.
-
Trzymaj. - Podała mi lokówkę do włosów, którą przyjęłam z
wyrazem zagubienia na twarzy.
-
Dlaczego trzymasz lokówkę w szafce szkolnej?
Natalia
wzruszyła ramionami.
-
Nigdy nie wiesz co cię spotka. Może jakiś psychol z prostownicą
będzie latać po szkole i prostować wszystkim dziewczynom włosy, a
ja akurat będę miała ochotę na loki? - Prychnęłam w odpowiedzi.
Czasami się zastanawiam co siedzi w głowie tej dziewczyny. Natalia
ciągle przekopywała się przez stertę różnorakich przedmiotów,
aż w końcu zaśmiała się triumfująco.
-Aha!
Tu jest! - Wyjęła z wnętrza ciemnowiśniową pomadkę, odwróciła
twarz w stronę lusterka wiszącego na drzwiczkach szafki i z gracją
pomalowała wargi. - Chcesz? - Wyciągnęła kosmetyk w moją stronę.
-
Nie mój kolor. - Odmówiłam grzecznie.
-
A jaki kolor szminki jest twój? - Zaśmiała się cicho. I miała
rację, nie maluję się.
Chłopacy
z naprzeciwka dali o sobie znać. Grupa licząca cztery wysokie
olbrzymy rechotała równo, wykrzykując co chwilę "Hej mała,
chcesz wyjść na szybki numerek?", "Alka, wiem, że tego
pragniesz.".
-
Ignoruj. W końcu im się znudzi. A ty – Zwróciła się do
najwyższego z całej czwórki. Kamil, roztargany szatyn, opalony,
chudy – największy zboczeniec naszej klasy i szkoły. - Powiedz
kto cię zrobił, to cię pomszczę.
-
Zazdrosna? Spokojnie Nat, dla ciebie też znajdzie się miejsce.
Idziemy do ubikacji czy wolicie za szkołę? Znam takie miejsce,
gdzie nie ma kamer...
-
Kto cię tak skrzywdził? - powiedziała z udawanym żalem w głosie
i na twarzy.
Zadzwonił
dzwonek i ruszyliśmy w stronę sali. Tym razem matematyka. Kamil tak
łatwo nie odpuścił i podczas lekcji pokazywał nam nieciekawe
znaki, typu ułożenie kółka z kciuka i palca wskazującego i
wkładanie do niego ołówka. Obie starałyśmy nie zwracać
szczególnej uwagi na jego zachowanie, niestety Natalia po pewnym
czasie bez najmniejszej dyskretności uniosła wysoko rękę i
pokazała środkowy palec w jego stronę. Oczywiście cała klasa
(oprócz mnie, grupki Amber i Kamila) wybuchnęła śmiechem. To
uwielbiali w Natali : jej wybuchowość, wulgarność i ostry
charakter. I przez chwilę zapomnieli, że przecież jej nie lubią z
powodu tego co zrobiła Amber. Oczywiście Natalia została odesłana
do pedagoga szkolnego. Reszta lekcji minęła spokojnie.
☺
-
Już pani mówiłam, obraził moją przyjaciółkę.
-
A czy nie lepszym sposobem byłoby to po prostu zignorować?
-
Jasne, bo na Kamila na pewno to zadziała. - Rozłożyłam się
wygodniej na fotelu. Sala pani pedagog jest niewielka. Mieści się w
niej praktycznie tylko brurko, krzesło, fotel i kosz na śmieci obok
wejścia. - Po prostu niech mi pani pozwoli pójść już na lekcje.
Jestem beznadziejna z matmy, więc wolałabym nie opuszczać więcej
zajęć.
-
Do końca lekcji i tak pozostało 10 minut, a ja chciałam z tobą
jeszczę trochę o czymś porozmawiać.
-
Słucham. - Rzuciłam bez zainteresowania.
-
Otrzymałam ostatnio bardzo niepokojącą wiadomość na temat twoich
przyjaciółek. I tych starych, i tej nowej. - Rozmowa zaczęła się
robić bardziej interesująca. Choć również niepokojąca. -
Dowiedziałam się, że razem ze swoimi byłymi przyjaciółkami
dokuczałyście się Oli. Osoba która przekazała mi tę informację,
nie chciała się ujawnić.
Nastąpiła
irytująca cisza.
-Dokuczałyśmy
się wielu osobom – Odpowiedziałam zimno. - Dlaczego ten ktoś nie
chciał się ujawnić? - Pani pedagog założyła nogę na nogę i
przysunęła się bliżej biurka.
-
Twierdzi, że wie do czego jesteś zdolna. Że potrafisz się zemścić
i to w bardzo klasyczny sposób. Ta osoba boi się, że zrobisz jej,
albo komuś innemu krzywdę.
-
Dlaczego niby miałabym to zrobić!? - Uniosłam głos.
-
Ten ktoś mówi, że już to robisz. - Zatkało mnie. - Dlatego
chciałabym się z tobą częściej spotykać. Nie martw się, żadna
lekcja cię nie ominie, będziemy się spotykać po zajęciach.
-
Ma mnie pani za jakąś psycholkę!? - Zerwałam się z fotela.
-
Natalia, posłuchaj. Chcę ci pomóc. Od tego tutaj jestem, żeby
pomagać uczniom z problemami. Odkąd zaczęłaś się uczyć w
naszej szkole, szybko zauważyliśmy twoje ataki agresji. - Ciągnęła
rozmowę spokojnym tonem. - Może jest to problem z domem, może masz
jakieś kompleksy, zadajesz się z nieodpowiednimi ludźmi...
-
Twierdzi pani, że ćpię!?
Kobieta
przegryzła wargę, a kiedy do mnie mówiła, ciągle patrzyła mi w
oczy.
-
To tylko jedno z naszych założeń. Dlatego chcę, żebyśmy się
spotykały, zobaczymy jak długo, może dwa miesiące, może pół
roku... Ale pamiętaj, że robimy to wszystko dla twojego dobra.
-
"My"!? Kto jeszcze!? Jakie bzdury naopowiadaliście mojej
mamie, co!?
-
Twoja mama o niczym nie wie. Nie mogliśmy z góry założyć, że to
narkotyki, także nie dzwoniliśmy jeszcze. Chcemy na razie tylko
powiadomić ją, że będziesz zostawać czasami po lekcjach,
porozmowiamy o twoich uczuciach, o twoim życiu towarzyskim,
problemach...
-
Do cholery, ale jakie "my"!?
-
Twoja wychowawczyni, ja i dyrektorzy.
-
Kurwa. - Przeklnęłąm głośno, a kobieta drgnęła. - Jesteście
szaleni.
I
wyszłam szybkim krokiem z małego pokoju, trzaskając za sobą
drzwiami. Kiedy szłam w stronę sali zadzwonił dzwonek. Weszłam do
środka, a była tam jedynie nauczycielka matematyki. Spojrzała na
mnie z ukosa, a następnie spowrotem zajęła się pracą w
komputerze. Ola wyszła wcześniej razem z pozostałymi uczniami.
Zabrałam swoją torbę i ruszyłam w stronę wyjścia, a następnie
na boisko.
☺
Poczekałam
za Natalią na boisku, opierając się o ścianę szkoły . Na dworze
już nikogo nie było, z powodu zakończonych wszystkich zajęć.
Bawiłam się w ciszy swoim warkoczem, kiedy z zza rogu usłyszałam
głośne śmiechy. Nie interesowały mnie, dopóki nie stały się
coraz głośniejsze, a kilka kroków ode mnie stał Kamil wraz ze
swoją "bandą". Zanim się obejrzałam całe ich stado
otoczyło mnie i zablokowało drogę uciesczki. Znałam ten układ
bardzo dobrze. Tak samo zawsze ustawiała się paczka Amber. W tym
Natalia.
-
Czyżbyś na mnie czekała? - Zrobił dwa kroki bliżej. Gdybym nie
miała za sobą ściany, zrobiłabym kilka kroków w tył. Wpiłam
się w ścianę tak mocno, że aż zabolało.
-
Czekam.– Zrobił zaskoczoną minę – Ale nie na ciebie, tylko
Natalię.
-
Oh, wreszcie rozumiem co się między wami dzieje. - Obnażył
śnieżnobiałe zęby w uśmiechu. Jest przystojny – przyznałam –
ale cały urok psuje jego świński charakter. Zrobił dodatkowe
kilka kroków, tak, że bez problemu mogłabym go dotknąć.
Wyciągnęłam w jego stronę obie ręce i odepchnęłam go z całej
siły, co nie dało żadnych rezultatów. Kamil zrobił jeszcze
szerszy uśmiech i stanął tak blisko mnie, że nasze ciała się
stykały. Zemdliło mnie. Próbowałam się wydostać, ale obie jego
ręce oparte miał na ścianie, przy czym torował mi drogę. Jego
koledzy tylko stali i śmiali się, kiedy Kamil rzucał kolejne swoje
zboczone teksty. Poczułam dotyk gorącej dłoni nad swoim kolanem i
dość mocny zacisk. Zemdliło mnie tak bardzo, że już obmyśliłam
plan zżygania się Kamilowi na twarz i szybkiej ucieczki. Jednak nic
takiego nie następowało. Próbowałam poraz kolejny wyrwać się
mu, ale niestety jego ciało przygniatało moje. Poczułam jak jego
dłoń posuwała się coraz wyżej po moim udzie, pod spódniczkę.
-
Kamil puść mnie... Przestań! - Zaczęłam się szarpać, ale
olbrzym nawet nie drgnął.
-
Jak myślisz? Czy Natalia się do nas przyłączy?
Nagle
coś z zaskakującą siłą oderwało Kamila od mojego ciała i
jednym uderzeniem pięścią w twarz powaliło go na ziemię.
- Mam nadzieję, że na mnie czekaliście. - Chłopak kulił się na ziemi i jedną ręką
zasłaniał zakrwawiony nos. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć,
nas już tam nie było. Natalia ciągnęła mnie za rękę i razem
biegłyśmy w stronę lasu. Zatrzymałyśmy się dopiero przed
biblioteką.
-
J-Jak to zrobiłaś? - Zapytałam zadyszanym głosem.
-
Zrobiłam co? - Powiedziała również zdyszana.
-
No... Jak ty go tak powaliłaś... Jednym ciosem.
-
Aaa, to. - Urwała i wzięła kilka głębokich oddechów, zgięta w
pół, po czym się zaśmiała.
-
Sama nie wiem, może to dar po tatusiu. - Zesztywniałam. Nigdy
wcześniej nie poruszałyśmy tematu jej taty. Rozmowy o jej mamie
omijałyśmy szerokim łukiem, żeby nie doszło między nami do
kolejnej kłótni, a na samą myśl, co by się stało gdybym spytała
o jej tatę przebiegał mnie dreszcz. Chyba jednak Natalia sama nie
wiedziała co powiedziała, bo zachowywała się normalnie. Szłyśmy
w stronę mojego domu, rozmawiając o tym, jak będzie wyglądać nos
Kamila, kiedy przyjdzie jutro do szkoły.
☺
Idąc
długim białym, praktycznie pustym korytarzem, w którym jedynymi
ozdobami były szeregi białych drzwi, wdychałam duszący zapach
leków. To miejsce przyprawiało mnie o ciarki. Jednak przychodziłam
tam prawie codziennie. Pomimo iż każde drzwi były takie same,
zawsze znajdywałam odpowiednie, nie patrząc nawet na ich numer.
Znałam ten korytarz jak własny pokój. Dotknęłam opuszkami palców
zimnej klamki. Zawsze wchodząc do tego pokoju czułam, jakbym szła
tam za karę. I to uczucie doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie,
cofam to. Szaleństwo to nieodpowiednie słowo w tym miejscu. To nie
są ludzie szaleni, tylko chorzy. Nadusiłam klamkę i popchnęłam
lekkie drzwi, które nawet nie zapiszczały. Zamknęłam je za sobą i z trudem zrobiłam kilka kroków bliżej. Uklękłam przed
skuloną na łóżku postacią. Kolana miała przyciśnięte do
klatki piersiowej, a wzrok wbiła w czubki kapci. To trochę zabawne,
bo kiedyś skaciłaby mnie za to, że butów nie powinno się trzymać
na pościeli. A ta do tego była śnieżnobiała, jak cała reszta
pokoju. Długie czarne włosy kontrastowały z całą resztą
wystroju. Chwyciłam jej delikatną dłoń w swoje ręce, które były
niecieplejsze od klamki.
-
Hej, Bethany... - Przywitałam się jak najciszej, jak najdelikatniej
i jak najczulej było mnie stać. - Jesteś zmarznięta... - Wstałam
powoli i delikatnie okryłam ją kołdrą, która wyglądała na niej
jak śnieżnobiła chmurka. Ponownie kucnęłam przed nią. - Żebyś
też widziała, co się dzisiaj działo w szkole. Tyler chodzi teraz z
Alice, Danielle zwymiotowała na biórko dyrektora, a Cassie i
Lily... Cóż... To Cassie i Lily. - Zaśmiałam się cicho.
Popatrzyłam na przyjaciółkę, która wyglądała, jak pogrążona
w głębokim śnie. Twarz bez wyrazu, bez cienia uśmiechu albo
chociażby smutku. Jakby jej białe kapcie były jedyną rzeczą na
świecie. Próby wstrzymania łez jak zawsze nie zadziałały. Łzy
zamazały mi obraz. Bethany stała się tylko małym różowo-czarnym
punkcikiem na tle białości. Wszystko stało się na chwilę
niewyraźne, dopuki nie zamrugałam kilkakrotnie. Zastanowiłam
się, czy właśnie tak Beth widzi świat przez cały czas.
-
Cassie i Lily... One też bardzo za tobą tęsknią. - Głos zaczął
mi się łamać. W końcu głośno zaszlochałam. Wytarłam
twarz rękawem swetra. - Wszyscy za tobą tęsknimy. - Ścisnęłam
jej dłoń mocniej i dalej patrzyłam w nieporuszoną twarz.
-
Ja za tobą tęsknie. - Wydusiłam przez łzy. Posiedziałam tak
przez chwilę, próbując się uspokoić. Moje rozmyślenia przerwała
pielęgniarka, która ogłosiła, że mój czas się skończył. W
pożegnaniu dotknęłam jej chłodnego policzka i wyszeptałam:
-
Znajdziemy sposób, żeby cię wyleczyć. Obiecuję.
Wstałam,
wytarłam w spodnie spocone dłonie. Wychodząc, w drzwiach za łokieć
chwyciła mnie pielęgniarka, nie zgadniecie – ubrana na biało.
-
Następnym razem wybierz ciuchy w mniej wyrazistych kolorach, dobrze?
W
innym przypadku kłóciłabym się, ale tu nie chodziło tylko o
ciuchy. Chodziło tu o pacjentów. Przytaknęłam głową i wychodząc
zerknęłam jeszcze na Bethany. Wyglądała dokładnie tak samo,
kiedy weszłam do pokoju.
WAŻNE INFO!
↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓
~ WITAJCIE PYRKI! ~
Koniecznie dajcie znać czy wam się podobało!
Wiem, że dość krótki, ale uwierzcie mi, że staram się jak mogę.
Ostatnio było dość mało komentarzy, co mnie bardzo zasmuciło :(
Ale dziękuję wam, że jesteście <3
WYZWANIE!
Mam dla was małe wyzwanie. Jako, że to już 10 rozdział, a czytelników jest ok. 4 (tyle osób komentowało), wyzywam was...
Chciałabym, aby czytelników było coraz więcej, a na razie liczba się nie zmienia, także...
Jeśli do 20 rozdziału będzie conajmniej 15 czytelników
zrobię wam niespodziankę! :D
Czy jesteście gotowi podjąć to wyzwanie?
Byłabym wam naprawdę wdzięczna <3
I chcę również podziękować swojej przyjaciółce Oli (tak, to o tobie Steve :3), ponieważ bardzo się zaangażowała w polecanie mojego bloga znajomym. Kocham cię, pyrko <3
WYJAŚNIENIA!
Zapewne zaskoczyła was końcówka tego rozdziału ( i tak miało być! :D).
Otóż dwie postacie: Bethany i osoba mówiąca (nie podam jeszcze imienia) są nowe. Będą się pokazywać co kilka rozdziałów, a wyjaśnienie po co są, będzie dopiero pod koniec całej historii :)
Do zobaczenia! ♥


AAAAAAAAAAAAAA nareszcie jest! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńGenialne, naprawdę. Mega mnie wciągnęło, jak zawsze, tylko czemu skonczylas tak wcześnie? i kto to do choinki jest Bethany? ! Czekam na następny :* kocham Cię i nie ma za co, polecanie innym tego cudownego opowiadania to dla mnie tylko przyjemność. :D Nawet nie wiesz jak miło że o mnie wspominałaś! ♡
PS. przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale zapomniałam, że muszę jeszcze coś załatwić i trochę to potrwalo. Do następnego misiu! ^^
O mój Boże już się bałam, że przestałaś pisać o.o
OdpowiedzUsuńNie możesz mnie tak straszyć 😤
Muszę przyznać, że rozdziały są coraz lepsze ❤
I co to za nowa postać xd
Jej *-*
OdpowiedzUsuńNatalia i jej lokówka w szafce <3 chyba byśmy się dogadały. Własną będę miała dopiero za dwa lata, ale już robię listę rzeczy, które w niej będą :)
Kamil to świnia. Więcej nie napiszę, bo nie warto.
I ta końcówka <3 z początku myślałam, że osobą mówiącą może być Ola, Natalia albo (co mi najbardziej pasowało) Red.
Trzeba czekać :/
Do następnego :)
Kolejny rozdział świetny...nie jest krótki, w sam raz :-) Wprowadzenie nowej postaci super i już mnie ciekawi kim jest.
OdpowiedzUsuńTutaj pisałaś już 'odważniej' i to mi się podoba.
Oby tak dalej :-)