Music

niedziela, 20 września 2015

#10

     Kilka kolejnych tygodni minęło w mgnieniu oka. I przez te kilka tygodni moje życie wreszcie nabrało barw. Praktycznie każdy dzień spędzałam z Natalią. W szkole, w drodze ze szkoły, po szkole, a czasami w weekendy chodziła ze mną do biblioteki pomagać mojej mamie, która czuje się już znacznie swobodniej w jej obecności. Jednak nadal każe mi na siebie uważać. Całą rodziną jesteśmy jej wdzięczni za to, co zrobiła. Natalia również jest zadowolona z powodu sprzedanych rzeczy, bo przecież również na tym zarobiła. Mój tata dostał pracę lokaja w hotelu Marco Lucas, 40 kilometrów od naszego miasta. Kiedyś uczył się w tym kierunku, ale nie dostał pracy w tym zawodzie. Teraz mu się poszczęśliło. A najpiękniejsze i za razem najdziwniejsze jest to, że Amber Red od tych kilku tygodni nie wchodzi mi i Natalii w drogę. Po prostu omija nas szerokim łukiem i nie rzuca komentarzy. Jednak Natalia jest ciągle czujna. Poza tym, norma. Dzisiejszy dzień zapowiadał się być niewyróżniającym się od innych, najzwyklejszym, spokojnym dniem. Jednak nie zapominajmy, że nie tylko Amber uwielbia mnie zaczepiać w tej szkole.
Po przeciwnej stronie korytarza stała grupka chłopaków. Natalia szukała czegoś zawzięcie w swojej szafce.
- Trzymaj. - Podała mi lokówkę do włosów, którą przyjęłam z wyrazem zagubienia na twarzy.
- Dlaczego trzymasz lokówkę w szafce szkolnej?
Natalia wzruszyła ramionami.
- Nigdy nie wiesz co cię spotka. Może jakiś psychol z prostownicą będzie latać po szkole i prostować wszystkim dziewczynom włosy, a ja akurat będę miała ochotę na loki? - Prychnęłam w odpowiedzi. Czasami się zastanawiam co siedzi w głowie tej dziewczyny. Natalia ciągle przekopywała się przez stertę różnorakich przedmiotów, aż w końcu zaśmiała się triumfująco.
-Aha! Tu jest! - Wyjęła z wnętrza ciemnowiśniową pomadkę, odwróciła twarz w stronę lusterka wiszącego na drzwiczkach szafki i z gracją pomalowała wargi. - Chcesz? - Wyciągnęła kosmetyk w moją stronę.
- Nie mój kolor. - Odmówiłam grzecznie.
- A jaki kolor szminki jest twój? - Zaśmiała się cicho. I miała rację, nie maluję się.
Chłopacy z naprzeciwka dali o sobie znać. Grupa licząca cztery wysokie olbrzymy rechotała równo, wykrzykując co chwilę "Hej mała, chcesz wyjść na szybki numerek?", "Alka, wiem, że tego pragniesz.".
- Ignoruj. W końcu im się znudzi. A ty – Zwróciła się do najwyższego z całej czwórki. Kamil, roztargany szatyn, opalony, chudy – największy zboczeniec naszej klasy i szkoły. - Powiedz kto cię zrobił, to cię pomszczę.
- Zazdrosna? Spokojnie Nat, dla ciebie też znajdzie się miejsce. Idziemy do ubikacji czy wolicie za szkołę? Znam takie miejsce, gdzie nie ma kamer...
- Kto cię tak skrzywdził? - powiedziała z udawanym żalem w głosie i na twarzy.
Zadzwonił dzwonek i ruszyliśmy w stronę sali. Tym razem matematyka. Kamil tak łatwo nie odpuścił i podczas lekcji pokazywał nam nieciekawe znaki, typu ułożenie kółka z kciuka i palca wskazującego i wkładanie do niego ołówka. Obie starałyśmy nie zwracać szczególnej uwagi na jego zachowanie, niestety Natalia po pewnym czasie bez najmniejszej dyskretności uniosła wysoko rękę i pokazała środkowy palec w jego stronę. Oczywiście cała klasa (oprócz mnie, grupki Amber i Kamila) wybuchnęła śmiechem. To uwielbiali w Natali : jej wybuchowość, wulgarność i ostry charakter. I przez chwilę zapomnieli, że przecież jej nie lubią z powodu tego co zrobiła Amber. Oczywiście Natalia została odesłana do pedagoga szkolnego. Reszta lekcji minęła spokojnie.

                                                                           ☺

- Już pani mówiłam, obraził moją przyjaciółkę.
- A czy nie lepszym sposobem byłoby to po prostu zignorować?
- Jasne, bo na Kamila na pewno to zadziała. - Rozłożyłam się wygodniej na fotelu. Sala pani pedagog jest niewielka. Mieści się w niej praktycznie tylko brurko, krzesło, fotel i kosz na śmieci obok wejścia. - Po prostu niech mi pani pozwoli pójść już na lekcje. Jestem beznadziejna z matmy, więc wolałabym nie opuszczać więcej zajęć.
- Do końca lekcji i tak pozostało 10 minut, a ja chciałam z tobą jeszczę trochę o czymś porozmawiać.
- Słucham. - Rzuciłam bez zainteresowania.
- Otrzymałam ostatnio bardzo niepokojącą wiadomość na temat twoich przyjaciółek. I tych starych, i tej nowej. - Rozmowa zaczęła się robić bardziej interesująca. Choć również niepokojąca. - Dowiedziałam się, że razem ze swoimi byłymi przyjaciółkami dokuczałyście się Oli. Osoba która przekazała mi tę informację, nie chciała się ujawnić.
Nastąpiła irytująca cisza.
-Dokuczałyśmy się wielu osobom – Odpowiedziałam zimno. - Dlaczego ten ktoś nie chciał się ujawnić? - Pani pedagog założyła nogę na nogę i przysunęła się bliżej biurka.
- Twierdzi, że wie do czego jesteś zdolna. Że potrafisz się zemścić i to w bardzo klasyczny sposób. Ta osoba boi się, że zrobisz jej, albo komuś innemu krzywdę.
- Dlaczego niby miałabym to zrobić!? - Uniosłam głos.
- Ten ktoś mówi, że już to robisz. - Zatkało mnie. - Dlatego chciałabym się z tobą częściej spotykać. Nie martw się, żadna lekcja cię nie ominie, będziemy się spotykać po zajęciach.
- Ma mnie pani za jakąś psycholkę!? - Zerwałam się z fotela.
- Natalia, posłuchaj. Chcę ci pomóc. Od tego tutaj jestem, żeby pomagać uczniom z problemami. Odkąd zaczęłaś się uczyć w naszej szkole, szybko zauważyliśmy twoje ataki agresji. - Ciągnęła rozmowę spokojnym tonem. - Może jest to problem z domem, może masz jakieś kompleksy, zadajesz się z nieodpowiednimi ludźmi...
- Twierdzi pani, że ćpię!?
Kobieta przegryzła wargę, a kiedy do mnie mówiła, ciągle patrzyła mi w oczy.
- To tylko jedno z naszych założeń. Dlatego chcę, żebyśmy się spotykały, zobaczymy jak długo, może dwa miesiące, może pół roku... Ale pamiętaj, że robimy to wszystko dla twojego dobra.
- "My"!? Kto jeszcze!? Jakie bzdury naopowiadaliście mojej mamie, co!?
- Twoja mama o niczym nie wie. Nie mogliśmy z góry założyć, że to narkotyki, także nie dzwoniliśmy jeszcze. Chcemy na razie tylko powiadomić ją, że będziesz zostawać czasami po lekcjach, porozmowiamy o twoich uczuciach, o twoim życiu towarzyskim, problemach...
- Do cholery, ale jakie "my"!?
- Twoja wychowawczyni, ja i dyrektorzy.
- Kurwa. - Przeklnęłąm głośno, a kobieta drgnęła. - Jesteście szaleni.
I wyszłam szybkim krokiem z małego pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Kiedy szłam w stronę sali zadzwonił dzwonek. Weszłam do środka, a była tam jedynie nauczycielka matematyki. Spojrzała na mnie z ukosa, a następnie spowrotem zajęła się pracą w komputerze. Ola wyszła wcześniej razem z pozostałymi uczniami. Zabrałam swoją torbę i ruszyłam w stronę wyjścia, a następnie na boisko.

                                                                       ☺

     Poczekałam za Natalią na boisku, opierając się o ścianę szkoły . Na dworze już nikogo nie było, z powodu zakończonych wszystkich zajęć. Bawiłam się w ciszy swoim warkoczem, kiedy z zza rogu usłyszałam głośne śmiechy. Nie interesowały mnie, dopóki nie stały się coraz głośniejsze, a kilka kroków ode mnie stał Kamil wraz ze swoją "bandą". Zanim się obejrzałam całe ich stado otoczyło mnie i zablokowało drogę uciesczki. Znałam ten układ bardzo dobrze. Tak samo zawsze ustawiała się paczka Amber. W tym Natalia.
- Czyżbyś na mnie czekała? - Zrobił dwa kroki bliżej. Gdybym nie miała za sobą ściany, zrobiłabym kilka kroków w tył. Wpiłam się w ścianę tak mocno, że aż zabolało.
- Czekam.– Zrobił zaskoczoną minę – Ale nie na ciebie, tylko Natalię.
- Oh, wreszcie rozumiem co się między wami dzieje. - Obnażył śnieżnobiałe zęby w uśmiechu. Jest przystojny – przyznałam – ale cały urok psuje jego świński charakter. Zrobił dodatkowe kilka kroków, tak, że bez problemu mogłabym go dotknąć. Wyciągnęłam w jego stronę obie ręce i odepchnęłam go z całej siły, co nie dało żadnych rezultatów. Kamil zrobił jeszcze szerszy uśmiech i stanął tak blisko mnie, że nasze ciała się stykały. Zemdliło mnie. Próbowałam się wydostać, ale obie jego ręce oparte miał na ścianie, przy czym torował mi drogę. Jego koledzy tylko stali i śmiali się, kiedy Kamil rzucał kolejne swoje zboczone teksty. Poczułam dotyk gorącej dłoni nad swoim kolanem i dość mocny zacisk. Zemdliło mnie tak bardzo, że już obmyśliłam plan zżygania się Kamilowi na twarz i szybkiej ucieczki. Jednak nic takiego nie następowało. Próbowałam poraz kolejny wyrwać się mu, ale niestety jego ciało przygniatało moje. Poczułam jak jego dłoń posuwała się coraz wyżej po moim udzie, pod spódniczkę.
- Kamil puść mnie... Przestań! - Zaczęłam się szarpać, ale olbrzym nawet nie drgnął.
- Jak myślisz? Czy Natalia się do nas przyłączy?
Nagle coś z zaskakującą siłą oderwało Kamila od mojego ciała i jednym uderzeniem pięścią w twarz powaliło go na ziemię.
- Mam nadzieję, że na mnie czekaliście. - Chłopak kulił się na ziemi i jedną ręką zasłaniał zakrwawiony nos. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, nas już tam nie było. Natalia ciągnęła mnie za rękę i razem biegłyśmy w stronę lasu. Zatrzymałyśmy się dopiero przed biblioteką.
- J-Jak to zrobiłaś? - Zapytałam zadyszanym głosem.
- Zrobiłam co? - Powiedziała również zdyszana.
- No... Jak ty go tak powaliłaś... Jednym ciosem.
- Aaa, to. - Urwała i wzięła kilka głębokich oddechów, zgięta w pół, po czym się zaśmiała.
- Sama nie wiem, może to dar po tatusiu. - Zesztywniałam. Nigdy wcześniej nie poruszałyśmy tematu jej taty. Rozmowy o jej mamie omijałyśmy szerokim łukiem, żeby nie doszło między nami do kolejnej kłótni, a na samą myśl, co by się stało gdybym spytała o jej tatę przebiegał mnie dreszcz. Chyba jednak Natalia sama nie wiedziała co powiedziała, bo zachowywała się normalnie. Szłyśmy w stronę mojego domu, rozmawiając o tym, jak będzie wyglądać nos Kamila, kiedy przyjdzie jutro do szkoły.
  
                                                                   ☺

     Idąc długim białym, praktycznie pustym korytarzem, w którym jedynymi ozdobami były szeregi białych drzwi, wdychałam duszący zapach leków. To miejsce przyprawiało mnie o ciarki. Jednak przychodziłam tam prawie codziennie. Pomimo iż każde drzwi były takie same, zawsze znajdywałam odpowiednie, nie patrząc nawet na ich numer. Znałam ten korytarz jak własny pokój. Dotknęłam opuszkami palców zimnej klamki. Zawsze wchodząc do tego pokoju czułam, jakbym szła tam za karę. I to uczucie doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie, cofam to. Szaleństwo to nieodpowiednie słowo w tym miejscu. To nie są ludzie szaleni, tylko chorzy. Nadusiłam klamkę i popchnęłam lekkie drzwi, które nawet nie zapiszczały. Zamknęłam je za sobą i z trudem zrobiłam kilka kroków bliżej. Uklękłam przed skuloną na łóżku postacią. Kolana miała przyciśnięte do klatki piersiowej, a wzrok wbiła w czubki kapci. To trochę zabawne, bo kiedyś skaciłaby mnie za to, że butów nie powinno się trzymać na pościeli. A ta do tego była śnieżnobiała, jak cała reszta pokoju. Długie czarne włosy kontrastowały z całą resztą wystroju. Chwyciłam jej delikatną dłoń w swoje ręce, które były niecieplejsze od klamki.
- Hej, Bethany... - Przywitałam się jak najciszej, jak najdelikatniej i jak najczulej było mnie stać. - Jesteś zmarznięta... - Wstałam powoli i delikatnie okryłam ją kołdrą, która wyglądała na niej jak śnieżnobiła chmurka. Ponownie kucnęłam przed nią. - Żebyś też widziała, co się dzisiaj działo w szkole. Tyler chodzi teraz z Alice, Danielle zwymiotowała na biórko dyrektora, a Cassie i Lily... Cóż... To Cassie i Lily. - Zaśmiałam się cicho. Popatrzyłam na przyjaciółkę, która wyglądała, jak pogrążona w głębokim śnie. Twarz bez wyrazu, bez cienia uśmiechu albo chociażby smutku. Jakby jej białe kapcie były jedyną rzeczą na świecie. Próby wstrzymania łez jak zawsze nie zadziałały. Łzy zamazały mi obraz. Bethany stała się tylko małym różowo-czarnym punkcikiem na tle białości. Wszystko stało się na chwilę niewyraźne, dopuki nie zamrugałam kilkakrotnie. Zastanowiłam się, czy właśnie tak Beth widzi świat przez cały czas.
- Cassie i Lily... One też bardzo za tobą tęsknią. - Głos zaczął mi się łamać. W końcu głośno zaszlochałam. Wytarłam twarz rękawem swetra. - Wszyscy za tobą tęsknimy. - Ścisnęłam jej dłoń mocniej i dalej patrzyłam w nieporuszoną twarz.
- Ja za tobą tęsknie. - Wydusiłam przez łzy. Posiedziałam tak przez chwilę, próbując się uspokoić. Moje rozmyślenia przerwała pielęgniarka, która ogłosiła, że mój czas się skończył. W pożegnaniu dotknęłam jej chłodnego policzka i wyszeptałam:
- Znajdziemy sposób, żeby cię wyleczyć. Obiecuję.
Wstałam, wytarłam w spodnie spocone dłonie. Wychodząc, w drzwiach za łokieć chwyciła mnie pielęgniarka, nie zgadniecie – ubrana na biało.
- Następnym razem wybierz ciuchy w mniej wyrazistych kolorach, dobrze?
W innym przypadku kłóciłabym się, ale tu nie chodziło tylko o ciuchy. Chodziło tu o pacjentów. Przytaknęłam głową i wychodząc zerknęłam jeszcze na Bethany. Wyglądała dokładnie tak samo, kiedy weszłam do pokoju.





WAŻNE INFO!
↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓


~ WITAJCIE PYRKI! ~
Koniecznie dajcie znać czy wam się podobało!
Wiem, że dość krótki, ale uwierzcie mi, że staram się jak mogę.

Ostatnio było dość mało komentarzy, co mnie bardzo zasmuciło :(
Ale dziękuję wam, że jesteście <3

WYZWANIE!

Mam dla was małe wyzwanie. Jako, że to już 10 rozdział, a czytelników jest ok. 4 (tyle osób komentowało), wyzywam was...
Chciałabym, aby czytelników było coraz więcej, a na razie liczba się nie zmienia, także...
Jeśli do 20 rozdziału będzie conajmniej 15 czytelników
zrobię wam niespodziankę! :D
Czy jesteście gotowi podjąć to wyzwanie?
Byłabym wam naprawdę wdzięczna <3
I chcę również podziękować swojej przyjaciółce Oli (tak, to o tobie Steve :3), ponieważ bardzo się zaangażowała w polecanie mojego bloga znajomym. Kocham cię, pyrko <3

WYJAŚNIENIA!

Zapewne zaskoczyła was końcówka tego rozdziału ( i tak miało być! :D).
Otóż dwie postacie: Bethany i osoba mówiąca (nie podam jeszcze imienia) są nowe. Będą się pokazywać co kilka rozdziałów, a wyjaśnienie po co są, będzie dopiero pod koniec całej historii :)

Do zobaczenia! ♥

4 komentarze:

  1. AAAAAAAAAAAAAA nareszcie jest! ♥♥♥
    Genialne, naprawdę. Mega mnie wciągnęło, jak zawsze, tylko czemu skonczylas tak wcześnie? i kto to do choinki jest Bethany? ! Czekam na następny :* kocham Cię i nie ma za co, polecanie innym tego cudownego opowiadania to dla mnie tylko przyjemność. :D Nawet nie wiesz jak miło że o mnie wspominałaś! ♡
    PS. przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale zapomniałam, że muszę jeszcze coś załatwić i trochę to potrwalo. Do następnego misiu! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. O mój Boże już się bałam, że przestałaś pisać o.o
    Nie możesz mnie tak straszyć 😤
    Muszę przyznać, że rozdziały są coraz lepsze ❤
    I co to za nowa postać xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej *-*
    Natalia i jej lokówka w szafce <3 chyba byśmy się dogadały. Własną będę miała dopiero za dwa lata, ale już robię listę rzeczy, które w niej będą :)
    Kamil to świnia. Więcej nie napiszę, bo nie warto.
    I ta końcówka <3 z początku myślałam, że osobą mówiącą może być Ola, Natalia albo (co mi najbardziej pasowało) Red.
    Trzeba czekać :/
    Do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny rozdział świetny...nie jest krótki, w sam raz :-) Wprowadzenie nowej postaci super i już mnie ciekawi kim jest.
    Tutaj pisałaś już 'odważniej' i to mi się podoba.
    Oby tak dalej :-)

    OdpowiedzUsuń