Music

sobota, 20 lutego 2016

#14

           Przerwa świąteczna się skończyła. Korytarz szkolny był pełen niewyspanych nastolatków, a w powietrzu unosiła się woń męskich dezodorantów. W ostatnim czasie nie znosiłam ludzi jeszcze bardziej od szkoły. Odrażali mnie pod każdym względem. Wszyscy byli tacy sami. W końcu podpełzłam do swojej szafki. Oparłam się o nią plecami i ułożyłam tył głowy na zimnym metalu. Od pewnego czasu doskwierał mi ból głowy. Przymrużyłam lekko oczy, starając się przez chwilę nie myśleć, aby uspokoić nerwy. Wzdrygnęłam się, kiedy ktoś lekko szturchnął moje ramię. Zerknęłam w prawo i ożywiłam się, kiedy zobaczyłam Olę. Wyglądała na wyspaną.
- Obudziłam cię? - Posłała mi promienny uśmiech.
- Tak, ale nie szkodzi – Odwdzięczyłam jej się tym samym.
- Coś ci jest? Źle wyglądasz...
Tak, coś mi jest – pomyślałam. Przez prawie całą świąteczną przerwę myślałam tylko o kartce którą znalazłam u Red. Tamtego dnia, kiedy Amber, Wiktoria i Weronika weszły do pokoju, szybko schowałam kartkę na miejsce. Powiedziałam, że dostałam wiadomość od mamy i że muszę wracać do domu. Dziewczyny wyglądały na zawiedzione, pewnie cieszyły się, że wreszcie ze mną porozmawiają. Nikomu nie powiedziałam o tym, co znalazłam. Chciałam powiedzieć Weronice i Wiktorii, ale mogłyby chcieć porozmawiać o tym z Red. Nie ma mowy, że powiem o tym Oli. Jeszcze by się wydało, że przyjaźnię się z nią na niby. Nawet sama nie wiem co oznaczają imiona zapisane na kartce, a część z nich podkreślone. Zauważyłam, że Ola się we mnie wpatruje. Podniosłam wzrok i spojrzałam na nią.
- Przepraszam, zamyśliłam się. Mówiłaś coś?
- Naprawę wszystko okay?
- Pewnie, tylko się nie wyspałam. - Zrobiła podejrzliwą minę.
- Okej, powiedzmy, że ci wierzę. Jak spędziłaś wigilię?
- Jak każdego roku. Tylko ja, mama i moja ciotka, a ty?
- Ja i moi rodzice, ciocia i wujek, kuzynostwo, no i Ben i Adam na chwilę wpadli.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, aż w końcu po raz pierwszy od dawna ktoś do nas podszedł. Był to Beniamin. Nie rozmawiał z nami długo. Właściwie to rozmawiał tylko z Olą, ale to mnie nie zaskoczyło. Kiedy odszedł, wreszcie się odezwałam:
- Wpadnę dzisiaj do ciebie wieczorem, mam coś dla ciebie. - Ola zrobiła zdziwioną minę. - No wiesz, prezent gwiazdkowy.
- Ale ja nic dla ciebie nie mam... Nie wiedziałam... - Mówiła cicho.
- Nic nie szkodzi. I tak już dużo dla mnie zrobiłaś. - Ola obdarzyła mnie szerokim uśmiechem.

                                                                           *

Po raz kolejny schodziłam schodami za panią pedagog. Tym razem zabrała mnie z geografii. Otworzyła drzwi i zaprosiła mnie gestem ręki do środka. Stanęłam w przejściu.
- Witaj, skarbie – Na fotelu siedziała Amber. Ogniste włosy rozpływały się falami na czarnym oparciu. Obok stało dodatkowe krzesło. Zauważyłam, że Amber nie było na pierwszej lekcji, ale myślałam, że po prostu postanowiła nie przyjść dzisiaj do szkoły. Nie odezwałam się i usiałam na krześle obok. Pani pedagog podeszła do biurka, poszukała czegoś w komputerze i w końcu usiadła prosto. Kątem oka widziałam jak Amber mnie obserwuje. Pewnie rozbawiło ją moje zaskoczenie na jej widok. Kobieta odkaszlnęła lekko, żeby zwrócić naszą uwagę na nią. Wzrok skierowała w moją stronę.
- Powiadomiliśmy już twoją mamę o spotkaniach po lekcjach. - W pierwszym momencie byłam zatkana i nie mogłam się odezwać, ale chwilę później masa słów zaczęła mi się cisnąć na język. Widząc to, pani szybko zaczęła tłumaczyć. - Zrobiło się tego zbyt wiele Natalia. Najpierw otrzymuję niepokojące wiadomości, potem atakujesz jednego z uczniów...
Wyprostowałam się.
- Nikogo nie atakowałam!
- Uderzyłaś Kamila.
- Chodzi pani o tego zboka!?
- To jest osoba, Natalia.
W głowie miałam zbyt wiele myśli, już sama nie wiedziałam co powiedzieć.
- Broni go pani!? Czy wie pani co tam w ogóle zaszło!? On molestował moją przyjaciółkę!
MOLESTOWAŁ OLĘ!
- Wiem o tym, ale ta sprawa została już wyjaśniona. Kamil dostał nauczkę. Nie winię cię za uderzenie, Natalio. Nie winię cię za nic. Po prostu to wszystko potwierdza,
-Potwierdza co!? - Krzyczałam tak głośno, że aż zdzierałam swoje gardło.
- Proszę, nie krzycz... - Kiedy się lekko uspokoiłam, kontynuowała – To potwierdza moje obawy co do twojej agresywności. Musisz nauczyć się kontrolować swoje emocje, a ja ci w tym pomogę. - Red przyglądała się całej sytuacji z ciekawością. Miałam wrażenie, że ze złości moja twarz niedługo niedługo przybierze barwę jej włosów.
- Co na to moja mama?
Kobieta odczekała chwilę, zanim się odezwała.
- Jest zmartwiona. Boi się, że może jest tak przez sytuację w waszym domu...
Nie odpowiedziałam jej. Patrzyłam się na nią z czystą nienawiścią. Ta osoba nie miała prawa ingerować w moje życie.
Widząc, że się nie odzywam, zwróciła się do Red.
- Amber, chcesz coś dodać od siebie?
- Nie, proszę pani.
- To dobrze, możecie wracać. - Zwróciła się jeszcze do mnie – A z tobą chcę się zobaczyć jeszcze po lekcjach.

                                                                            ☺

          Szedłem ciemną uliczką, kiedy skręciłem zimny wiatr rozwiał moje loki i musnął odkrytą szyję. Wzdrygnąłem się i zapiąłem kurtkę do końca. W jednym z budynków było słychać kłótnię, kilka domów dalej grała głośna muzyka. Nie znosiłem takich miejsc, ale wystarczyło, żebym przyszedł tam raz, żebym musiał przychodzić tam częściej. Ale to już był koniec, już nie musiałem tam więcej wracać. Ludzie popełniają błędy, prawda? Musiałem skręcić jeszcze kilka razy, aby wydostać się z tej okropnej dzielnicy śmierdzącej alkoholem i spalenizną. Przechodziłem właśnie koło jednego z budynków z otwartymi na oścież drzwiami, kiedy ktoś właśnie stamtąd wychodził. Zderzyliśmy się. Szybko odwróciłem się w stronę danej osoby.
- Uważaj jak chodzisz kretynie! - Dziewczyna szybko poprawiła swoje rude włosy. Kiedy podniosła na mnie swoje żywe zielone oczy, jej usta rozciągnęły się w chytrym uśmiechu. - Beniamin, co ty tutaj robisz?
Ben zajrzał lekko do środka budynku, z którego wyszła Amber. Wewnątrz jarzyła się jedynie pojedyncza żarówka.
- Mógłbym cię zapytać o to samo.
- Mam swoje sprawy. - Uśmiech nie złaził z jej ust. Właśnie zrobiłem kilka kroków wymijając Red, kiedy ona rzuciła jeszcze za mną: - Kiedy powiesz Aleksandrze prawdę?
Stanąłem przez chwilę jak wryty, po chwili obróciłem się powoli w jej stronę.
- O czym ty mówisz?
Amber powoli podeszła bliżej.
- Nie ma w tym mieście takiej rzeczy, o której bym nie wiedziała. - Przysunęła się jeszcze bliżej, swoje palce położyła na mojej kurtce. W jej oczach było coś takiego, że kiedy wpatrywały się w twoje, paraliżowały twoje ciało, nie mogąc zrobić najmniejszego ruchu, a oddech się zatrzymywał. - Kiedy jej powiesz, na co tak naprawdę przeznaczyłeś swoje i jej pieniądze? - Próbowałem coś powiedzieć, ale kiedy tylko lekko otworzyłem usta, słowa nie chciały mi się ułożyć w zdania. Amber uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła rękę ku mojej twarzy. Poczułem jak czerwienieje, a po moim ciele rozlało się gorąco. Amber nasunęła mi okulary na nos, które lekko się zsunęły, a potem zgarnęła mi włosy z czoła z delikatnością, o którą można posądzić kogoś, kto dotyka osobę, którą zna i kocha od wielu lat. Nasze twarze dzieliło teraz zaledwie kilka centymetrów.
- To takie świetne, patrzeć jak bardzo mnie pragniesz. Jak bardzo pragniesz teraz kogoś, kim nie jest Aleksandra.
Szybko mnie wyminęła, a kiedy się obróciłem, już zniknęła za rogiem.

                                                                    ☺

- No już! Otwieraj! - Obie siedziałyśmy po turecku na moim łóżku. W swoich dłoniach trzymałam zapakowany prezent od Natalii, która siedziała na przeciwko mnie, wyraźnie zniecierpliwiona. Zaśmiałam się i otworzyłam pudełko. W środku znajdowała się biała, koronkowa sukienka z cienkim, brązowym paskiem.
- Wow, jest naprawdę piękna...
- Adam mi pomógł.
- Ty i Adam? - Zaśmiałam się po raz kolejny odkąd Natalia weszła do mojego domu. - Razem na zakupach?
- Zgadza się. - Przyznała z szerokim uśmiechem na twarzy. - Nie zdziwiło cię, że tym razem dostałaś ładny prezent od Adama? - Powiedziała to z mocnym zaakcentowaniem słowa "ładny". Stanęłam w lustrze i przyłożyłam nową sukienkę do swojego ciała, aby zobaczyć jak się prezentuje, a przy okazji poprawiłam grzywkę.
- Mam dla ciebie coś jeszcze – Natalia podała mi małe, zapakowane pudełko. Rozerwałam folię ozdobną. Na pudełku był napis, który głosił: "Soczewki do oczu". Przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć, aby jej nie urazić. - Zanim cokolwiek powiesz, chciałam to wytłumaczyć. Chciałam ci się odwdzięczyć. Pomogłaś mi w tak wielu sprawach, jak po kłótni z Amber, Wiktorią i Weroniką, pomogłaś mi w nauce i nie zostawiłaś mnie. Chciałabym ci się jakoś odwdzięczyć, a jedyne co mogę zrobić, to pomóc ci w... kwestii twojego stylu.
- Albo raczej jego braku. - Podrzuciłam.
- Oj, no wiesz o co chodzi...
Rozumiałam, co miała na myśli, a widząc jaką sprawia jej to radość, zgodziłam się. Wywaliła większość rzeczy z mojej szafy i ustaliła już kilka dat, w które pójdziemy na zakupy. Nigdy nie myślałam o tym, czy chcę zmiany. Ale może tego właśnie mi brakowało? Natalia była moją zmianą i nie żałuję niczego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich miesięcy.
                                                                        
                                                                       ☺

Było już późno wieczorem, kiedy czekałam za nim, czając się w mrocznym zakręcie. Założyłam jedną z bardziej wydekoltowanych sukienek, jakie miałam. Nie miałam na sobie nic poza sukienki, ponieważ ramiona również chciałam pozostawić odkryte. Na dworze było zimno, więc lekko się skuliłam. Mogłabym poczekać za nim w Kielichu Wikinga, ale szczerze nie znoszę tej budy i nie wiem jak on może tam przychodzić. Do tego jakiś pijany menel mógłby się połasić na mój skąpy strój. Usłyszałam kroki. Nie miałam wątpliwości, że to on. Wyłoniłam się z zakrętu i stanęłam na chodniku. Gdyby patrzył się pod nogi, nie zauważyłby mnie i na mnie wpadł. Ale patrzył się przed siebie, a teraz jego oczy oddały mi długie spojrzenie na moje w większości okryte ciało.
- Amber.
- Adam.
- Znowu mnie śledzisz? - Zachichotałam cicho i chwyciłam rękaw jego kurtki. Pociągnęłam go do tyłu, w głąb mrocznego zaułku.
- Strasznie zmarzłam, wiesz? - Adam nie zadawał żadnego uporu, co szczerze mnie zdziwiło, ale i również podekscytowało. Czyżbym trafiła w sedno? Wystarczyło tylko pokazać trochę więcej swojego ciała, aby mieć go w garści? Na pewno nie, przecież robiłam to na okrągło.
- Może powinnaś wejść do środka? Albo ubrać coś cieplejszego?
- Wolałabym, żebyś to ty mnie rozgrzał.
Włożyłam swoje zmarznięte dłonie pod jego koszulkę. Adam lekko drgnął, ale mnie nie powstrzymywał. Gorąco jego skóry paliło moje palce. Delikatnie gładziłam jego klatkę piersiową.
- Już ci cieplej? - zapytał.
Popatrzyłam mu głęboko w oczy i przegryzłam wargę. Wyjęłam jedną ze swoich rąk spod jego koszulki i ujęłam jego dłoń, po czym położyłam ją wysoko na swoim udzie. Uśmiechnęłam się szeroko, czując jak jego dłoń się zaciska. Przysunęłam swoją twarz bliżej jego, tak, że dotykaliśmy się jedynie nosami. Czułam jego palący oddech na swojej nagiej, zmarzniętej skórze. Czekałam, aż się podda i w końcu pochyli swoją twarz w moją stronę.
- Oh, Amber. - Patrzył mi głęboko w oczy. Wiedziałam, że nie może oderwać od nich wzroku. - Kiedy ty w końcu zrozumiesz, że nie jesteś w moim typie? - Zabrał dłoń z mojego uda i wyjął moją rękę spod jego koszulki. Zrobił krok w tył i uśmiechnął się diabelsko. Przez chwilę zdrętwiałam, nie spodziewając się takiej reakcji, potem wróciłam do siebie.
- Jestem w typie każdego. - Poprawiłam włosy, które zakrywały lekko moją twarz. Chciałam, żeby widział mój beznamiętny wyraz twarzy. Chciałam, żeby wiedział, że i tak mnie nie obchodzi.- Myślałam, że chociaż trochę zmądrzałeś. - Drgnęłam kiedy zawiał wiatr, co prawdopodobnie rozbawiło Adama. Zaśmiał się i odwrócił na pięcie.
- Kiedy już zniszczę wszystko, na czym ci zależy, będziesz mnie szukać. Wiesz gdzie będę.
- Jest jeden problem – Odwrócił się w moją stronę – Najpierw musiałoby mi na czymś zależeć.- Szedł jeszcze kawałek przed siebie, a potem zwrócił się do mnie jeszcze raz – Aha, no i dzięki za przedstawienie. - I zniknął za budynkiem.






***

Cześć!
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale było to spowodowane bardzo długim brakiem weny. Prze chwilą skończyłam pisać ten rozdział i wiem, że jest krótki, ale chyba dość ciekawy ;) Myślę, że zaspokoiłam chwilowo wasze pragnienie, odnośnie większej ilości Amber w moich rozdziałach. Jest mi trochę przykro, bo kiedyś więcej osób czytało tego bloga, ale tych co przestali go czytać ominą najciekawsze rzeczy odnośnie Amber, kartki z imionami i wieloma sekretami różnych postaci. Ale dziękuję tym, którzy ze mną zostali i przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał ♥
Jeśli przeczytaliście, to koniecznie zostawcie komentarz, bo chcę wiedzieć ile osób mnie czyta i czy rozdział Wam się podobał.
Dziękuję za przeczytanie i do zobaczenia ♥







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz