Aleksandra
nadal stała z opuszczoną głową, nie odpowiadała na pytania
zadawane przez Amber. Prosta i długa grzywka zasłaniała jej
schowane za szkłami okularów, pełne łez oczy. Amber widziała te
łzy, tak samo jak ja, jednak nie odpuszczała. Stałam i nie
odzywałam się, ponieważ wzięłam przykład z Weroniki i Wiktorii.
Aleksandra nie wytrzymała i szybko wybiegła pomiędzy mną, a
Wiktorią. Wszystkie spojrzałyśmy na Amber.
-
Załatwimy to z nią kiedy indziej... - powiedziała z uśmiechem na
twarzy i dumnie zrobiła pierwsze kroki w stronę drzwi wyjściowych
ze szkoły. Za nią poszły dziewczyny. Ja stanęłam i przez chwilę
rozmyślałam.
-
Coś nie tak, Natalia? - zapytała mnie Amber.
-
Nie, wszystko w porządku, Red. Tylko się zastanawiałam, czy
odważy się w ogóle tutaj wrócić... - Wszystkie odpowiedziały
mi chichotem. Tak naprawdę, to nie o tym myślałam. Kombinowałam,
co włożę na 18-stkę Amber. Nie obchodzi mnie zbytnio los
tej dziewczyny. Przyzwyczaiłam się do codziennego widoku płaczu
jakiegoś ucznia z mojej szkoły, kiedy dręczy go Amber Red.
W
każdej szkole są ci lepsi i ci gorsi. Ja i moje przyjaciółki
jesteśmy popularne, co musimy przypominać tej gorszej części
ludności w naszym liceum, aby nie tracili dla nas szacunku, na który
zasługujemy. Aleksandra jest jedną z tych gorszych. Red jest królową, przywódczynią.Wracając do jej urodzin...
Ona nigdy nie rozdaje zaproszeń na swoje imprezy, ponieważ każdy
jest z nimi na bieżąco. Wstęp mają tylko ci, którzy coś znaczą.
Kiedy właśnie miałyśmy się rozdzielić, aby każda poszła w
stronę swojego domu, Amber zapytała nas wszystkie.
-To
co zakładacie na moją 18-stkę?
Wszystkie
zaczęły opisywać swoje stroje, na które wydały kupę kasy. W
końcu nadeszła pora, abym ja opisała , co na siebie włożę.
-
A ty? - Zapytała mnie.
-
Ja... No... Jeszcze nic nie mam... - dziewczyny popatrzyły na mnie
z rozczarowaniem. Weronika i Wiktoria chwyciły mnie za ramiona, a
Amber jak zwykle była na prowadzeniu. Wszystkie poszłyśmy na
zakupy! Było świetnie! Kupiłam sobie piękną turkusową
sukienkę, kolczyki, naszyjnik i srebrne szpilki. Skąd na to
wszystko była kasa? Amber jest taka wspaniała, że wszystko mi
kupiła! Obiecałam jej, że oddam wszystko co do grosza, ale ona
odmówiła!.Dla niej pieniądze jakie wydałyśmy to grosze! Jej
tata jest strasznie dziany! Ale i tak będę musiała oddać jej te
pieniądze... Nie lubię być komuś czegoś winna. Amber wcześniej
mieszkała w Londynie, ale przeprowadziła się do naszego małego
miasteczka. Dlaczego? Tego nigdy nikomu nie powiedziała. Bardzo
dobrze umie język polski, ale ma ten swój seksowny angielski
akcent, który wszystkim imponuje.
-
Słuchajcie, skoro jutro mam urodziny, to może spędzicie dzisiaj u
mnie noc, a na następny dzień pomożecie mi w przygotowaniu
wszystkiego do imprezy? - Nam wszystkim spodobał się ten pomysł ,
a potem rozdzieliłyśmy się, aby każda wróciła swojego do domu
po zgodę od rodziców. Weszłam do pokoju, spakowałam się,
uprzedziłam mamę i wyszłam. Mojej mamy nie trzeba prosić.
Przynajmniej ja tego nigdy nie robię... Wystarczy powiedzieć „
Mamo, idę na do Amber na noc, albo dwie „ i tyle... Mama
pracuje od rana, do wieczora i mało ją obchodzę... Ale to chyba
dobrze, bo mam większy luz. Nasze rozmowy nie trwają długo.
Gadamy ze sobą jedynie podczas wspólnych posiłków. Mama pyta jak
tam w szkole, ja odpowiadam, że tak jak zawsze. Potem pyta mnie o
oceny... I tak toczy się nasza rozmowa. Od kiedy moja mama
rozwiodła się z tatą, czyli od jakiś 9 lat, ani razu nie
powiedziałam jej „kocham cię”, nie podziękowałam, nie
przeprosiłam..Bez taty jest inaczej... Gorzej. Kiedyś mama często
się śmiała, wspólnie oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry
planszowe... Miałam tylko 9 lat kiedy się rozstali. A za parę
miesięcy kończę 18-stkę. Rok temu poznałam Amber. Nabrałam
siły, zrozumiałam, że jestem kimś. Jestem w końcu w grupie
najpopularniejszych dziewczyn w szkole! Kiedy byłam już przed
domem Amber, była już tam Weronika. Musiałyśmy poczekać 20
minut za Wiktorią, ponieważ jej mamę jest znacznie trudniej
przekonać niż moją. Miło spędziłyśmy wieczór. Najpierw
umyłyśmy się i przebrałyśmy w piżamki. Potem obejrzałyśmy
romans i horror, robiłyśmy sobie selfie, rozmawiałyśmy o
chłopcach, modzie i naszej teraźniejszej ofierze. Nadeszła
północ.
Naszą
tradycją jest, że zawsze kiedy razem nocujemy, o tej godzinie
gasimy wszystkie światła i zapalamy tylko jedno, małe, czerwone
światełko. Po zapaleniu światełka zaczynamy grać w znaną
wszystkim grę „pytanie czy wyzwanie?”. Siedziałyśmy w kółku
po turecku na ogromnym łóżku Red. Aż w końcu nasza „królowa”
wybrała mnie.
-
Pytanie. - Odpowiedziałam bez długiego zastanawiania się.
-
To nie fair! - wykrzyknęła Wiktoria – Ty zawsze wybierasz
pytanie!
-
No dobra, już dobra! Niech wam będzie... Wyzwanie! - Amber
zaczęła rozglądać się po pokoju. Zastanawiała się, jakie dać
mi zadanie. Jej uwagę przykuło nasze zdjęcie klasowe.
Przyglądała się na nim samotnej Aleksandrze. Na twarzy Amber
pokazał się szeroki i podstępny uśmiech... „ Zaczynam się
naprawdę bać!” - Pomyślałam.
W
pokoju nastała głucha cisza. We trójkę wbiłyśmy wzrok w Amber,
która długo nad czymś się zastanawiała. Czasem pomrukiwała coś
pod nosem.W końcu uklękła na kolanach i spojrzała mi prosto w
oczy. Poczułam ciarki na karku. Tak zazwyczaj mi się dzieje, kiedy
się boję, lub ktoś mi się bardzo uważnie przygląda. W momencie,
kiedy Amber otworzyła usta, wzięłam głęboki wdech.
-
Zaprzyjaźnisz się z Aleksandrą! - Wykrzyknęła rozbawionym
tonem. Na twarzy miała uśmiech dziewczynki, która właśnie
dostała nową lalkę barbie. Weronika, która właśnie piła colę,
zachłysnęła się i Wiktoria zaczęła klepać ją po plecach, nie
spuszczając wzroku z Amber.
-
Amber!? Oszalałaś!? Co ci w ogóle wpadło do głowy!? Dobrze się
czujesz!? - Do pokoju wleciał brat Amber w bokserkach. Przystojny,
wysoki szatyn z piwnymi oczami. Wiktoria zmierzyła go od góry do
dołu i zarumieniła się. Zapewne obudziły go nasze krzyki i
głośne śmiechy.
-
Co ty znowu knujesz Amber!? - Wrzasnął zdenerwowany – Nie masz
lepszych rozrywek niż wtrącanie się w życie innych!? - Chyba
podsłuchał naszą rozmowę...
-
Znalazł się bohater... - Mruknęła pod nosem.
-
Odpuśćcie sobie... Jakbyście miały nudne życie i musiały się
wtrącać w czyjeś.
- Idź stąd idioto! - Rzuciła w niego poduszką. - Kretyn!
-
Wariatka! - Szybko zatrzasnął za sobą drzwi. Oliver jest taki
przystojny! I chyba każda dziewczyna dobrze o tym wie. W szkole
słynie z dobrych ocen (ale nie można go nazwać kujonem).
Nauczyciele, jak i wszyscy uczniowie naszej szkoły bardzo go lubią
i ma mnóstwo fanek. Wiele chłopaków, którzy mieliby taką
reputację u dziewczyn, wykorzystywaliby to. Ale Oli (tak wszyscy na
niego mówią) wcale taki nie jest. Jest czuły, delikatny... Ma
wiele zalet. Pewnie należałabym do jego największych fanek, gdyby
nie nasz kodeks. Kiedy zaprzyjaźniłam się z dziewczynami
spisałyśmy go na kartce i do dzisiaj przechowuje go Amber. Sama
nawet nie wiem gdzie. Chyba żadna z nas nie wie, tylko ona. Było
na niej napisane między innymi, że nie możemy umawiać się z jej
bratem, w piątki obiady jemy razem, za żadne skarby nie możemy
mieć takich samych ciuchów i raz na tydzień dawać wspólne
zdjęcia na facebook'a.
-
Wracając do tematu... Amber, zwariowałaś!?
-
Nie denerwuj się tak... Przecież to nie będzie na serio. Przez
miesiąc, może kilka będziesz udawać jej przyjaciółkę i w
między czasie dostarczać nam o niej ciekawe informacje, którymi
potem podzielimy się z całą szkołą. - Amber jeszcze nigdy nie
była takim potworem! Musiało jej naprawdę poważnie odbić!
-
Nic z tego! - Dziewczyny popatrzyły na mnie z rozczarowaniem.
-
No weź! Będzie zabawnie! - Dodała Wiktoria.
-
No chyba, że... - Amber rzuciła mi skrzywiony uśmiech.
-
Nie zrobisz tego..
-
Spokojnie, nikt się nie dowie. - Puściła mi oczko. Wiktoria i
Weronika wpatrywały się w nas z zaciekawieniem. Amber spróbowała
zmienić temat.
- Może trochę orzechów? - Podała nam miskę,ale jakoś żadna się
nie skusiła.
-
Od czego mam zacząć? Po prostu „Hej, to ja, pamiętasz mnie?
Dokuczam ci od kilku miesięcy. Będziemy przyjaciółkami?”.
Jakoś wątpię, żeby się na to złapała.
-
A może zaprosimy ją na moją imprezę? - Zasugerowała Amber.
-
Serio myślisz, że przyszłaby? - Do rozmowy dołączyła Weronika.
-
Nie, to by nie wypaliło... - Zgodziłam się.
-
Jutro sobota, co nie? - Kombinowała Wik.
-
Tak, no i? - Dziwiła się Wera.
-
I to, że ona co sobotę od 14:00 do 16:00 siedzi w bibliotece.
Pomaga swojej mamie w... czymś tam...
-
Jej mama jest księgową... - Prychnęła Wik.
-
A jej tata ma lumpeks! - Dodała Red
-
Pewnie jako córka właściciela ma niezłą zniżkę... -
zażartowała Wera
-
Nic, tylko pozazdrościć! - dołączyła Wiktoria
-
Dobra, to wiemy już, gdzie się odbędzie moje spotkanie z
Aleksandrą, ale co mam jej powiedzieć? - Wreszcie, po długim
czekaniu, aż dziewczyny się ogarną zadałam to pytanie.
-
Może na początku wcale nie musisz nic mówić? - Kombinowała
dalej Wiktoria – Może... Hmm... Ona ma takie dobre i serdeczne
serduszko, co nie? Wykorzystajmy to!
-
Mam się rozbeczeć na schodach do biblioteki?
-
Dokładnie! - Zawołała radośnie Weronika i poczęstowała się orzechem nerkowca.
-
A jak zapyta co się stało?
-
Odpowiesz, że to przez nas. Że się z ciebie śmiałyśmy i
mówiłyśmy, że cie nie potrzebujemy , a dalej coś wymyślisz -
Kontynuowała Weronika.
- Okej, w takim razie wszystko ustalone! Co powiecie
na Zmierzch? - Zaproponowała Red. Wszystkim spodobał się ten pomysł, ponieważ każda
z nas lubiła ten film. A w szczególności Wiktoria. Po filmie chwyciłam za szczotkę i zaczęłam
rozczesywać swoje włosy w kolorze miodowego blondu. Później
spojrzałam na rozczachraną fryzurę Amber i się nad nią
zlitowałam. Zaczęłam delikatnie rozczesywać jej gęste, grube,
piękne rude fale... Nie jeden chłopak marzył, aby zanurzyć w
nich swoje palce.
☺
Gdybym
potrafiła
pisać książki, z pewnością mogłabym świetnie sobie poradzić z
napisaniem poradnika „Jak przeżyć między murami liceum”.
Najważniejszą zasadą jest po prostu siedzieć gdzieś na uboczu,
nie zwracać na siebie uwagi innych uczniów i nie wdawać się w
konwersacje z osobami, jak to oni mówią - wyższej ligii. Przeżyłam
te 3 lata jako jedna z najmniej lubianych uczniów w szkole. Każdy w
liceum ma swoje miejsce. Na szczycie piramidy społecznej zajduje się
czteroosobowa grupa dziewczyn. Amber – przywódca. Przez przypadek
dowiedziałam się o niej czegoś, czego nie powinnam. Za karę,
wybrała mnie na główną ofiarę. Kryje za sobą wiele tajemnic
takich jak to, z jakiego powodu przeprowadziła się z Londynu do
Polski. Piękna, wysoka dziewczyna o długich rudych włosach. Diabeł
w ciele porcelanowej laleczki. U jej boku towarzyszące jej Weronika,
Natalia i Wiktoria. Równie okrótne jak liderka, na którą
większość szkoły woła Red. Ja w naszej szkolnej piramidzie
zajmuję miejsce na samiutkim spodzie. Nie robi mi to wielkiej
różnicy. Po lekcjach codziennie chodzę pomóc małemu Mateuszowi,
który jest w 4 klasie, odrobić jego pracę domową. Wracając do
domu wstępuję czasami do apteki po lekarstwa, następnie odwiedzam
babcię, przekazuję jej leki, zaparzam herbatę i spędzam z nią
trochę czasu. W domu jestem około godziny 18:00. Robię lekcję,
poczytam jakąś książkę i kładę się spać. Tak mija reszta
mojego dnia, po wyjściu ze szkoły – ta przyjemniejsza. Soboty
spędzam na pomaganiu mamie w bibliotece, która pracuje tam jako
bibliotekarka. Układam oddane książki, pomagam sortować dokumenty
i tak dalej...
-
Kochanie, podasz mi spis ostatnio wyporzyczonych książek? -
usłyszałam głos mamy zza pleców.
-
Jasne, proszę. – sięgnęłam gruby zeszyt z biórka i oddałam
mamie.
-
Dzięki. – uśmiechnęła się do mnie serdecznie. Przewracając
strony w zeszycie jej uśmiech z twarzy znikł. Z ogromnego zeszytu
zaledwie kilka stron zostało zapełnonych tytułami książek i
nazwiskami osób wypożyczających. Wybierane są przeważnie lektury
do szkoły i w ostatnich miesiącach zaledwie trzy osoby wypożyczyły
książki dla przyjemności. - Dzieciaki teraz tylko przy tych
komputerach. Niewiele osób w twoim wieku docenia literarurę, tak
jak ty. Jestem dumna, że jesteś moją córką. - Puściła do mnie
oczko. Odpowiedziałam jej cichym chichotem. Dojrzałam pod biórkiem
karton dużych rozmiarów. Kucnęłam i przysunęłam go do siebie.
Znajdowały się w nim powyrywane strony i książki w tragicznym
stanie. Poszperałam w nim trochę, a potem odwróciłam twarz ku
mamie.
-
Co się z nimi stało? - zapytałam. Widok zawartości kartonu
szczerze mnie przeraził. Mama oparła się jedną ręką o blat i
nasunęła na nos okulary.
-
Tak wyglądają książki kiedy dotrą do nieodpowiednich rąk. -
powiedziała z wyrzutem w głosie. - Zastanawiamy się nad
wykupieniem nowych, ale nie wiemy czy warto, skoro i tak nikt ich nie
będzie czytał. Niektórzy proponują zakup komputerów. Dla tych
maleństw nie ma już nadziei. Nie da się z nich nic przeczytać.
Szkoda, niektóre są naprawdę świetne.
Z
żalem spojrzałam na pozostałości wspaniałych opowiadań:
przygód, romantyzmów, dramatów i różnych innych. Zanurzyłam
dłoń w głąb kartonu, aż poczułam twardą okładkę. Chwyciłam
jeden egzemplarz i wyciągnęłam z dna kartonu. W sumie w porównaniu
do pozostałych lektur wyglądała nieźle.
-
Czytałam tą książkę parę lat temu, krótko po wydaniu. - Nawet
nie zauważyłam, że stała tuż nade mną – Ciekawa, daje do
myślenia. I wcale nie jest w takim złym stanie. Zatrzymaj ją dla
siebie, przynajmniej ona jedna ocaleje przed spaleniem. - Cichym
krokiem odeszła.
Wracając
do domu, obserwowałam z samochodu spadające liście tańczące
z wiatrem jak na jesiennym balu. Ten piękny widok psuła muzyka
w radiu. Zmieniłam stację. To jest to. Dźwięki skrzypiec
idealnie komponowały się z krokami tanecznymi liści.
-
Mamo – zaczęłam z niepewnością w głosie. Od razu to
dostrzegła – muszę zapłacić 15 złotych za klasowe. -
odwróciła twarz w moim kierunku z lekkim zaniepokojeniem w oczach.
-Przecież przedwczoraj dopiero dałam ci te pieniądze. Coś się
stało? Czy chodzi o te dziewczyny?
-
Czemu zawsze myślisz, że chodzi o nie!? - Powiedziałam to zbyt
głośno. Mama wyczuła, że coś nie gra.
-
Bo wiem do czego one są w są zdolne, Ola. I ty też to dobrze
wiesz. - Wiem, że się martwi. Ale sama muszę sobie z tym dać
radę. - Czy one wymuszały od ciebie pieniądze? - zapytała
spokojnie, aby dać mi do zrozumienia, że damy sobie z tym radę i
coś na to poradzimy.
-
Nie. - odpowiedziałam krótko.
-
Ola, proszę cię. Powiedz prawdę.
-
No przecież powiedziałam! Zgubiłam te pieniądze, a one nie mają
z tym nic wspólnego. - Reszta jazdy minęła w ciszy. Tańczące na
zewnątrz liście nie robiły już na mnie żadnego wrażenia, a
muzykę ściszyłam. Czy będzie znowu o to pytać? W domu szybko
zdjęłam kurtkę i buty, a następnie prawie biegiem pomaszerowałam
do pokoju. Myślałam, że jak na jakiś czas odizoluję się od
mamy, będzie mi lepiej. Wcale nie było. Rzuciłam się na swoje
łóżko i wtuliłam twarz w poduszkę. Poleżałam tak pięć minut
i dłużej już nie mogłam, musiałam zacząć coś robić.
Przyglądałam się uważnie swojej torbie, którą zostawiłam na
fotelu. Całkowicie zapomniałam o tym, co znajdowało się w jej
wnętrzu. Sięgnęłam nią i wyciągnęłam z niej książkę.
Natychmiast wysypało się z niej parę stron. Włożyłam każdą
na swoje miejsce. Posiedziałam tak chwilę wpatrując się w
okładkę. „Jasper Jones”. Od tego momentu zaczęłam ją
czytać. Następnie czytałam ją przed szkołą, na przerwach, po
szkole... Czytając w liceum tylko parę razy udało mi się
usłyszeć jakieś obelgi na mój temat dobiegające z ust Amber lub
którejś z jej bandy, tylko, że jakby z oddali, przygłuszone. Raz
tylko zdarzyła się sytuacja, że Amber wyrwała mi książkę i
rzuciła na drugi koniec korytarza. Przy okazji powyrywała jeszcze
kilka dodatkowych stron. Ale na szczęście niedaleko miała dyżur
jedna z nauczycielek języka polskiego. Pani wpadła w szał. Gdy
wreszcie byłam już w domu, otworzyłam książkę w miejscu gdzie
skończyłam. Największe wrażenie zrobiły na mnie cytaty
niektórych postaci.
„Nie
rozumiem rzeczy na tym świecie: ludzi i dlaczego robią to co
robią. Im więcej się dowiaduje, im więcej odkrywam, im więcej
wiem, tym mniej rozumiem.”
„Moje
motto jest takie: im więcej stracisz, tym odważniejszy jesteś by
wstać.”
„Nigdy
nie rozumiałem, jak mogłeś mieć kiedykolwiek potrzebę zabicia
ryby, która jest już w beczce. Chodzi mi o to, że jest już w
beczce, już ją złapałeś. Najcięższa praca zrobiona, ryba nie
może uciec.
Więc
jeśli chcesz ją martwą, tylko spuść wodę. Po co wyciągać do
niej broń?”
~ Dzięki za przeczytanie do końca :) Mam nadzieję, że pierwszy rozdział was zaciekawił. Jednak nie będzie to zwykła historia. Jest w niej wiele sekretów i zagadek w dalszych rozdziałach. ;) Byłabym wdzięczna za komentarze choćby typu "przeczytałam", ponieważ chcę wiedzieć, czy warto jest udostępniać następne rozdziały. Jakieś uwagi? Możecie je też napisać w komentarzu, bo bardzo mi one pomogą :) . Drugi rozdział pojawi się niedługo, myślę, że wstawię go w weekend :) Jeszcze raz dzięki wielkie! <3 ~

Przeczytałam :D
OdpowiedzUsuńA tak na serio to bardzo ciekawie się zaczyna :)
I zapraszam także na moje opowiadanie :3
http://you-love-shouldnt-be-this-hard.blogspot.com/
Na pewno przeczytam! Jutro postaram się dodać nowy rozdział bo wyjeżdżam w sobote, ale może znajdę czas aby poczytać :) Ewentualnie przeczytam jak wrócę, ale raczej dam radę ;) Dziękuję za przeczytanie! :D Pozdrawiam :3 <3
Usuń